Bardzo długa i trudna droga do świętości św. Andrzeja Boboli

Bydgoszcz, 17.04.2023 roku Święty Andrzej Bobola herbu Leliwa – polski duchowy katolicki, jezuita, misjonarz, kaznodzieja, patron Polski. Urodzony 30.11.1591 roku na Polesiu w Strachocinie koło Sanoka. Zamordowany 16.05.1657 roku w Janowie Poleskim na terenie obecnej Białorusi. Decyzją papieża Piusa IX w 1853 roku został ogłoszony błogosławionym. W roku 1938 dnia 17.04 papież Pius XI ogłosił bł. Andrzeja Bobolę świętym. Na kanonizacji w Watykanie obecny był ówczesny prymas Polski, metropolita warszawski Aleksander Kakowski oraz 26 kardynałów, 12 arcybiskupów, wielu biskupów, tysiące pielgrzymów, w tym również z Polski, mimo ogromnych kosztów pielgrzymki. Po wygłoszonym orędziu papieża Piusa XI i ogłoszeniu świętym Andrzeja Boboli w Bazylice św. Piotra zabrzmiało gromkie „Boże coś Polskę”. Cofnijmy się w czasie. W roku 1702, po 45 latach od męczeńskiej śmierci św. Andrzeja Boboli, rektor pińskiego kolegium jezuitów Marcin Godebski szukał patrona dla swego zgromadzenia. 16 kwietnia ukazał mu się św. Andrzej Bobola i polecił, by odszukać jego ciało i ustanowić go patronem kolegium jezuitów. Rektor Godebski wykonał polecenie. Po odnalezieniu trumny z ciałem świętego, zachowanym w bardzo dobrym, nienaruszonym stanie, w styczniu 1808 przewieziono je do Połocka, do kościoła dominikanów, który był kościołem parafialnym. Połocki kościół był tylko krótkim schronieniem dla umęczonego ciała świętego. W 1866 roku przybyła do Połockiej świątyni z Petersburga rosyjska inspekcja, by zbadać tajemnicę doskonale zachowanego ciała św. Andrzeja Boboli, okrutnie zmasakrowanego przez kozackich siepaczy przed stu laty. W trakcie inspekcji ze sklepienia oderwała się belka i uderzyła jednego z członków komisji. Po tym fakcie przestraszeni inspektorzy opuścili kaplicę. Kolejny zamach na ciało Świętego miał miejsce 23.06.1822 roku. Wówczas to wysłannicy Kremla z pomocą wojska dostali się do krypty i po otwarciu trumny rzucili ciałem o posadzkę, ciało nadal pozostało w doskonałym stanie ze śladami świeżej krwi. Fakt ten nie mógł pozostać obojętny dla ruskich siepaczy. 20.07.1832 roku do kościoła wtargnęli ruscy żołnierze i maltretując broniących trumny parafian, wywieźli ciało do Moskwy, do gmachu Higienicznej Wystawy Ludowego Komisariatu Zdrowia. O zwrot ciała bezskutecznie starał się rząd Polski. Według papieża Piusa XI już wcześniej Józef Piłsudski planował szarżę na Połock, aby przenieść ciało błogosławionego w bezpieczne miejsce. W 1920 roku biskupi polscy wystosowali do Watykanu prośbę o kanonizację bł. Andrzeja Boboli. W tym samym roku armia bolszewicka ruszyła na Warszawę. Biskupi wierzyli, że opieka bł. Andrzeja Boboli uchroni Polskę od zagłady. Od 7.08.1920 roku do 15.08.1920 roku na terenie archidiecezji warszawskiej odprawiano nowennę do bł. Andrzeja Boboli. Ostatniego dnia nowenny, czyli 15.08.1920 roku, ulicami Warszawy ruszyła wielka procesja licząca około 100 tysięcy osób i przy wtórze orkiestr rozlegały się nad Wisłą gorące ich modlitwy, niosąc relikwie Błogosławionego Jezuity. Zbiegło się to z uroczystością Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Polacy odnieśli zwycięstwo nad bolszewikami. Od tego czasu bitwa warszawska nosi nazwę „Cud nad Wisłą”. Cofnijmy się do momentu kradzieży zwłok Andrzeja Boboli ze świątyni w Połocku w 1822 roku Wysiłki rządu polskiego w celu odzyskania trumny z jego zwłokami były daremne. Dopiero tzw. Papieska Komisja Ratownicza, która pomagała Rosji w walce z wielkim głodem, jako zadośćuczynienie zażądała wydania trumny ze zwłokami Andrzeja Boboli. Papież Pius XI, który przed swoim pontyfikatem był nuncjuszem papieskim w Polsce, chcąc wyrazić swoją wielką życzliwość dla naszego narodu i naszej ojczyzny sprawił, że w 1924 roku trumna ze zwłokami trafiła do Watykanu, gdyż taki warunek postawił Kremlowi. Dopiero po kanonizacji w 1938 roku św. Andrzej Bobola mógł wrócić do Polski. Trumnę ze zwłokami wieziono długą okrężną drogą przez Jugosławię, Węgry, Czechosłowację do Polski. W Polsce w triumfalnym pochodzie wieziono ją przez Częstochowę, Sosnowiec, Kraków, Katowice, Poznań, Łódź do Warszawy. Na Placu Zamkowym odbyło się uroczyste nabożeństwo. Trumna została wystawiona w katedrze św. Jana Chrzciciela, a Prezydent Ignacy Mościcki jako wotum złożył na trumnie swój Krzyż Niepodległości. Następnie relikwie spoczęły w kaplicy Księży Jezuitów przy ul. Rakowieckiej, gdzie miały czekać do wybudowania specjalnego sanktuarium. We wrześniu 1939 roku, tuż przed zajęciem miasta przez faszystów, lotnicy polscy przenieśli relikwie do kościoła jezuitów pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny Łaskawej. W czasie powstania warszawskiego, gdy płonęła ul. Świętojańska, relikwie przeniesiono do kościoła św. Jacka, gdzie zasypane gruzem przetrwały do lutego 1945 roku Po wyzwoleniu trumna z relikwiami trafiła z powrotem na ul. Rakowiecką. Obecnie znajduje się w sanktuarium św. Andrzeja Boboli na Mokotowie przy ul. Rakowieckiej 61. Za wstawiennictwem św. Andrzeja Boboli dokonało się wiele cudów, znaków i objawień. Nadal są one ciągle potrzebne, by budzić w błądzącym narodzie chrześcijaństwo, o którym gdy jest nam dobrze, niestety zapominamy. W roku 1983 do Strachociny jako proboszcz trafił ks. Józef Niźnik, którego, podobnie jak jego poprzedników, nawiedzał św. Andrzej Bobola. Św. o. Pio powiedział pewnej polskiej siostrze zakonnej o św. Andrzeju Boboli, domagając się kultu w Strachocinie. W 330. rocznicę śmierci, 16.05.1987 roku, ksiądz Niżnik powiedział swoim wiernym, by czcili św. Andrzeja Bobolę. Tej nocy tajemnicza postać pojawiła się po raz ostatni. W 1988 roku uroczyście umieszczono relikwie w wybudowanym ołtarzu ku czci św. Andrzeja Boboli. Jednym z bardzo wymownych świadectw jest relacja pani Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej, prezes Stowarzyszenia Krzewienia Kultu św. Andrzeja Boboli. Urodziła się ona w 1937 roku w Warszawie. W czasie wybuchu powstania warszawskiego mieszkała blisko kaplicy jezuitów przy ul. Rakowieckiej. W pierwszym dniu powstania siedmioletnia Teresa razem z rodzicami próbowała się schronić w kaplicy ojców jezuitów, która mieściła się w ogrodzie. Cała trójka miała wszyte w ubraniach medaliki św. Andrzeja Boboli, a dziecko dodatkowo modlitwę „Pod twoją obronę”. W chwili wyjścia z domu Niemcy otworzyli ogień, co zmusiło ich do powrotu do mieszkania. Po zakończonym ostrzale okazało się, że wszyscy ludzie, którzy schronili się w kościele, zostali rozstrzelani. Od tego czasu kult do św. Andrzeja Boboli prowadził ją przez całe życie. Z czasem została prezesem Stowarzyszenia Krzewienia Kultu. Jej wielkim autorytetem był ks. prałat Zdzisław Peszkowski, herbu Jastrzębiec, z którym pracowała w fundacji rodzin katyńskich „Golgota Wschodu”. Ksiądz Peszkowski był wielkim Polakiem, mianowanym w 2006 roku przez Sejm RP do pokojowej nagrody Nobla. Niestety zmarł w 2007 roku. Postać tego człowieka jest tak ciekawa i szlachetna, że należałoby poświęcić mu osobny artykuł. Po śmierci ks. Peszkowskiego zadaniem upamiętnienia i zjednoczenia rodzin katyńskich, zachowania w pamięci bohaterów bestialsko pomordowanych przez NKWD, z wielkim zaangażowaniem wypełniała Teresa Walewska. W województwie świętokrzyskim w Kałkowie-Godozie jako reakcja na ogłoszenie w 1981 roku stanu wojennego, zaczęto modlitwy w intencji powstania świątyni „Matki Bożej Bolesnej Pani Ziemi Świętokrzyskiej”. Obecnie na terenie sanktuarium stoi budowla zwana „Golgotą”. Jest to wysoki, 33-metrowy budynek, w którym usytuowane są kaplice upamiętniające martyrologię narodu polskiego. Dlatego poświęcam kilka słów temu miejscu, bo czeka ono na pielgrzymów. Wracam do bohaterki naszych czasów, wspaniałej orędowniczki św. Andrzeja Boboli, śp. pani prof. Teresy Walewskiej-Przyjałkowskie, która była propagatorką słynnych „Pięciu P” ks. Peszkowskiego: Prawda, Pamięć, Prawo, Przebaczenie, Pojednanie. Ostatnia konferencja na te tematy odbyła się pod koniec marca 2010 roku. Lot do Katynia w 10.04.2010 roku był marzeniem prof. Walewskiej. Elita polskiego narodu i przedstawiciele polskiego społeczeństwa po raz wtóry lecieli do Katynia, upomnieć się o prawdę i złożyć hołd tysiącom bestialsko zamordowanych Polaków w 1940 roku. Pani Walewska jako przewodnicząca rodzin katyńskich wiozła ze sobą relikwie, którą była stuła katyńska księdza prałata Peszkowskiego z wygrawerowaną „Matką Bożą Katyńską”. Statuę tę miała na czas odprawianej uroczystej liturgii w Katyniu wręczyć ks. biskupowi Tadeuszowi Płoskiemu, a po Eucharystii zawieźć ją bezpiecznie do Warszawy. Wiemy, że nikt z członków delegacji nie przeżył. Historia statuy może nie każdemu jest znana. Po katastrofie smoleńskiej, mimo że jej opiekunka– jak wszyscy lecący samolotem – zginęła, to statua w stanie nienaruszonym powróciła do Warszawy. Nie była w najmniejszym stopniu postrzępiona czy nadpalona, nawet torebka foliowa, w której się znajdowała, nie uległa najmniejszemu uszkodzeniu. Wierzę, że w ostatniej dramatycznej chwili swojego życia prof. Walewska wezwała na pomoc swojego opiekuna św. Andrzeja Bobolę i niemożliwe stało się możliwe. Taka wielka jest moc patrona naszej Ojczyzny – św. Andrzeja Boboli i o tym zawsze musimy pamiętać: św. Andrzej Bobola nigdy … Dowiedz się więcej

Drzwi Gnieźnieńskie

            Zwiedzając monumentalną Katedrę Gnieźnieńską, zbudowaną dla obrzędów koronacyjnych królów polskich, dochodząc do wejścia południowego, widzimy 3-metrowe podwoje – Drzwi Gnieźnieńskie, zwane też Porta Regia – Drzwi Królewskie. Są one najcenniejszym zabytkiem, który przetrwał od czasów Piastów.             Zostały wykonane między w latach 1170-80. Za ich fundatorów uznaje się księcia Mieszka III zwanego Starym lub arcybiskupa gnieźnieńskiego Piotra, na co wskazuje inskrypcja me fecit me Petrus – uczynił mnie Piotr).             Na 18 prostokątnych scenach uszeregowanych w dwóch skrzydłach podwoi, zawarto sceny z życia, męczeństwa i sprowadzenia do Polski relikwii św. Wojciecha. Narracja biegnie od dołu ku górze. Z lewego skrzydła dowiadujemy się o dzieciństwie i młodości Wojciecha (sceny I-IV), początkach działalności publicznej (V-IX). Skrzydło prawe z góry na dół ukazuje: misję pruską (X-XII), chwalebną śmierć (XIV-XVI), wykupienie i przeniesienie relikwii (XVI-XVIII).             Cechy stylu wskazują na XII w. jako czas powstania drzwi. Brak jednak źródeł z epoki potwierdzających, że od początku znajdowały się w katedrze gnieźnieńskiej czy dla niej były fundowane. Joachim Lelewel, który wprowadził zabytek do badań historycznych, napisał: drzwi bez napisów milczą). Odlewnicy, podobnie jak w przypadku innych zabytków metalowych (np. Drzwi Płockie), zostawili swoje imiona, ale one są dzisiaj całkiem nieczytelne.             Odnośnie do przekazu hagiograficznego nie ma też potwierdzenia według jakich wzorców obrazowych skonstruowano tę narrację, dlaczego dokonano takiego, a nie innego wyboru. Pod względem ikonograficznym, drzwi przekazują w szczególny sposób ideę misji pruskiej, męczeństwa i przeniesienie relikwii, przy jednoczesnej rezygnacji z wielu wątków związanych z publiczną działalnością św. Wojciecha.             Nie ma też konkretnego wskazania, kto stał za ich fundacją i czy ich treści ideowe odpowiadały na potrzeby gnieźnieńskiej kapituły za rządów arcybiskupów Zdzisława, Bogumiła i Piotra, lub piastowskich władców tamtej epoki i Bolesława Krzywoustego, Mieszka III Starego czy Kazimierza Sprawiedliwego.             Nie dysponujemy też żadnymi danymi o miejscu ich wykonania, o odlewnikach, którzy dzieło wykonali.             Styl drzwi w oparciu o badanie porównawcze prowadzi do doliny Renu i Mozy, gdzie w XII wieku wykwitło rzemiosło odlewnicze lub też do kręgu italskiego, choć tam też nie ma konkretnego odniesienia do ikonografii czy formy reliefów.             Drzwi wykonano metodą na wosku traconego, polegającą na podwójnym odwzorowaniu najpierw w glinie, a później w metalu rzeźbiarskiego modelu, który uległ bezpowrotnemu zniszczeniu w procesie wypalania formy. Trudno orzec, czy drzwi wykonał jeden mistrz, czy większa grupa. Wady odlewnicze na obu skrzydłach utrudniają rozstrzygnięcie tej kwestii. Dokładna obserwacja drzwi wskazuje, że lewe skrzydło jest technologicznie znacznie słabsze od prawego. Obie części odlano z brązu trójskładnikowego, składającego się z miedzi, cyny i ołowiu, który zwiększał lejność metalu. Skrzydła różnią się ilością cyny, która w średniowieczu była bardzo droga.             Można stwierdzić, że Drzwi Gnieźnieńskie planowanie z wielkim rozmachem, okazały się zbyt poważnym wyzwaniem technologicznym, by uzyskać jakość podobną do innych odlewanych zabytków z tego okresu, np. chrzcielnicy Reniera de Huy z kościoła św. Bartłomieja w Liège we Francji.             Poprzez swoją symbolikę, Drzwi Gnieźnieńskie przenoszą też treść monarchistyczną. Nie bez przypadku Bolesław Chrobry występuje tu w koronie, którą pozyskał wiele lat po przeniesieniu relikwii św. Wojciecha. W obliczu zatem rozbicia dzielnicowego i rosnącego znaczenia dzielnicy Senioralnej w Gnieźnie, celowo przypomniano ideę miejsca koronacyjnego: te funkcje nadawały katedrze gnieźnieńskiej szczególnej rangi w polskim kościele. Drzwi przekazywały więc pamięć trzech pierwszych polskich koronacji, a w zamyśle były planowane jako oprawa dla przyszłych. Zatem przez gnieźnieńskiego Porta Regie przeszli jedynie dwaj królowie: Przemysł II i Wacław II Czeski.             Określenie, które zostało przed momentem wspomniane, pojawia się po raz pierwszyw dokumentach wizytacyjnych z 1608 roku. Od XVII wieku nadano im rangę reprezentacyjną: przez drzwi z brązu arcybiskupi wkraczali do katedry w dniu swojej intronizacji: procesja szła do konfesji św. Wojciecha.             Drzwi Gnieźnieńskie w dokumentach wizytacyjnych określane są jako spiżowe, ale wzmianka z czasów arcybiskupa Jana Weżyka (1627) uściśla, że zwyczajowo nazywane są złotymi. W ich nazewnictwie można postrzegać długotrwałą kontynuację symbolicznej rangi, jaką miały od czasu powstania. ks. Leszek Chudziński 2026

Synod w Łęczycy 1140/1141

            25 marca 2026 roku w katedrze bydgoskiej ks. biskup Krzysztof Włodarczyk uroczyście zainaugurował czas trwania I Synodu Diecezji Bydgoskiej. Czym zatem jest synod diecezjalny?             Najpewniej można stwierdzić, że jest to zgromadzenie przedstawicieli kościoła, zarówno biskupa, duchowieństwa i świeckich, zwoływane w celu omówienia spraw doktrynalnych, administracyjnych oraz duszpasterskich. Główne zadanie synodu to: umocnienie wspólnoty, rozeznawanie woli Bożej, aktualizacja nauczania oraz ożywienie misji ewangelizacyjnych. Instytucja synodu znana jest od najwcześniejszych czasów w naszej historii. Jednak przebieg i charakter synodów odbywanych dawniej, różnił się od tego, co przeżywany współcześnie. Dlatego chciałbym pokrótce przedstawić przebieg i założenia synodu zwołanego do Łęczycy na przełomie 1140/1141 roku, jednego z najstarszych w Polsce. Czas odbywania synodu łęczyckiego to burzliwe zawirowania związane ze śmiercią księcia Bolesława Krzywoustego, który za swego panowania dokonał podziału Polski między swoich potomków, zjawiska znanego jako rozbicie dzielnicowe.             Jednym z głównych bohaterów wydarzeń rozgrywających się wtedy, był książę Władysław zwany Wygnańcem. Posiadał dwóch synów, przyszłych dziedziców Polski, lecz osadzenie ich na trionie nie było łatwe, bo było wielu kandydatów, m.in. najstarszy z Piastów – Mieszko Stary. Po przedwczesnej śmierci Bolesława Krzywoustego, silne wpływy zachowała Salomea z Bergu, macocha i matka przyrodniego rodzeństwa. Oprócz Salomei, do opozycji przeciw Władysławowi należeli: Wszebor, były palatyn Bolesława Krzywoustego, arcybiskup gnieźnieński, Jakub ze Żnina. Ośrodkiem knowań przeciwko Władysławowi stała się właśnie Łęczyca. Salomea z Bergu zwołała zjazd polityczny, który miał charakter wiecu możnych i duchowieństwa przeciw seniorowi, Władysławowi II. Synod odbył się w Łęczycy, ponieważ Salomea otrzymała ją jako odprawę wdowią. Głównym celem synodu było zabezpieczenie interesów juniorów oraz wydanie za mąż ich siostry Agnieszki za jednego z książąt kijowskich bez zgody Seniora, czyli Władysława.             W obradach synodu uczestniczyli: Bolesław Kędzierzawy, Mieszko Stary, wojewoda Wszechbor, a także arcybiskup gnieźnieński Jakub ze Żnina, a więc cała opozycja przeciw Władysławowi.             Skutkiem obrad łęczyckiego synodu było zaostrzenie konfliktu między Władysławem II z juniorami, co doprowadziło do późniejszych walk wewnętrznych i wygnania Władysława II z Polski.             Inny charakter miały synody zwołane w 1180 oraz 1285 również do Łęczycy. Na pierwszym z nich, książę Kazimierz Sprawiedliwy nadał pierwszy przywilej dla Kościoła, tyczący rezygnacji z prawa do przejmowania majątku po zmarłych biskupach.             Bardzo doniosłe skutki miał drugi ze zwołanych synodów. Zwołał go do Łęczycy arcybiskup gnieźnieński Jakub herbu Świnka. Skutkiem tego wydarzenia było wprowadzenie nakazu głoszenia kazań i odmawiania modlitw w języku polskim. Duchowieństwo zostało zobowiązane do znajomości języka polskiego.             Z powyższych rozważań widać, że dawniejsze synody posiadały zupełnie inny charakter niż zwoływane obecnie. Ufajmy i prośmy Boga, aby zwołany synod naszej diecezji osiągnął zamierzone cele. Ks. Leszek Chudziński A.D 2026

ORĘDZIE OJCA ŚWIĘTEGO LEONA XIVNA LXIII ŚWIATOWY DZIEŃ MODLITW O POWOŁANIA

Wewnętrzne odkrywanie daru Boga Drodzy Bracia i Siostry, najdrożsi Młodzi! Prowadzeni i strzeżeni przez Jezusa Zmartwychwstałego, w IV Niedzielę Wielkanocą, zwaną „Niedzielą Dobrego Pasterza”, obchodzimy LXIII Światowy Dzień Modlitw o Powołania. Jest to czas łaski, który sprzyja podzieleniu się kilkoma refleksjami na temat wewnętrznego wymiaru powołania, rozumianego jako odkrycie bezinteresownego daru Boga, który rozkwita w głębi serca każdego z nas. Podążajmy więc razem drogą prawdziwie pięknego życia, którą wskazuje nam Pasterz! Droga piękna W Ewangelii Janowej Jezus nazywa siebie dosłownie „pięknym pasterzem” (ὁ ποιμὴν ὁ καλός) ( J 10, 11). Wyrażenie to oznacza pasterza doskonałego, autentycznego, godnego naśladowania, ponieważ jest gotów oddać życie za swoje owce, ukazując w ten sposób miłość Boga. Jest to Pasterz, który fascynuje: kto na Niego patrzy, odkrywa, że życie jest naprawdę piękne, jeśli się za Nim podąża. Aby poznać to piękno, nie wystarczają oczy ciała ani kryteria estetyczne: potrzebne są kontemplacja i wewnętrzna głębia. Tylko ten, kto zatrzymuje się, słucha, modli się i przyjmuje Jego spojrzenie, może z ufnością powiedzieć: „Ufam, z Nim życie może być naprawdę piękne, chcę podążać drogą tego piękna”. A najbardziej niezwykłe jest to, że stając się Jego uczniami, sami stajemy się „piękni” – Jego piękno nas przemienia. Jak pisze teolog Paweł Florenski, ascetyka nie tworzy człowieka „dobrego”, lecz człowieka „pięknego” [1]. Cechą wyróżniającą świętych – oprócz dobroci – jest bowiem promienna duchowa piękność, bijąca od tych, którzy żyją w Chrystusie. W ten sposób powołanie chrześcijańskie objawia się w całej swojej głębi: jest ono uczestniczeniem w życiu Chrystusa, dzieleniem Jego misji, jaśnieniem samym Jego pięknem. To wewnętrzne przekazywanie życia, wiary i sensu było również doświadczeniem św. Augustyna, który w trzeciej księdze Wyznań, wyjawiając i wyznając swoje młodzieńcze grzechy i błędy, mówi o Bogu: „Ty byłeś bardziej wewnątrz mnie, niż to co we mnie było najbardziej osobiste” [2]. Poza samoświadomością odkrywa piękno Bożego światła, które prowadzi go w ciemności. Augustyn dostrzega obecność Boga w najbardziej wewnętrznej części swojej duszy, co pociąga za sobą zrozumienie i przeżycie znaczenia troski o wnętrze jako przestrzeni relacji z Jezusem, jako drogi do doświadczenia w swoim życiu piękna i dobroci Boga. Relacja ta budowana jest na modlitwie i w milczeniu, a jeśli jest pielęgnowana, otwiera nas na możliwość przyjęcia i przeżywania daru powołania, które nigdy nie jest nakazem ani z góry ustalonym schematem, do którego po prostu należy się dostosować, lecz jest projektem miłości i szczęścia. Troska o wnętrze – to od niej trzeba pilnie na nowo rozpoczynać w duszpasterstwie powołań oraz we wciąż odnawianym wysiłku ewangelizacji. W tym duchu zapraszam wszystkich – rodziny, parafie, wspólnoty zakonne, biskupów, kapłanów, diakonów, katechetów i katechistów, wychowawców i wiernych świeckich – do coraz większego zaangażowania się w tworzenie sprzyjających warunków, aby ten dar mógł być przyjęty, umacniany, strzeżony objęty towarzyszeniem, by wydał obfity owoc. Tylko wtedy, gdy nasze środowiska będą jaśnieć żywą wiarą, nieustanną modlitwą i braterskim towarzyszeniem, Boże powołanie będzie mogło rozkwitnąć i dojrzeć, stając się dla każdego i dla świata drogą szczęścia i zbawienia. Wyruszając w drogę, którą wskazuje nam Jezus – Piękny Pasterz, uczmy się lepiej poznawać samych siebie i bliżej poznawać Boga, który nas powołał. Wzajemne poznanie „Pan życia zna nas i oświeca nasze serca swoim pełnym miłości spojrzeniem” [3]. Każde powołanie nie może bowiem rozpocząć się inaczej jak od świadomości i doświadczenia Boga, który jest Miłością (por. 1 J 4, 16): On zna nas dogłębnie, policzył włosy na naszej głowie (por. Mt 10, 30) i dla każdego z nas zaplanował wyjątkową drogę świętości i służby. To poznanie musi jednak być zawsze wzajemne: jesteśmy zaproszeni do poznawania Boga poprzez modlitwę, słuchanie Słowa Bożego, sakramenty, życie Kościoła i dar z siebie dla braci i sióstr. Podobnie jak młody Samuel, który w nocy – być może w sposób nieoczekiwany – usłyszał głos Pana i nauczył się go rozpoznawać z pomocą Helego (por. 1 Sm 3, 1-10), tak i my musimy tworzyć przestrzenie wewnętrznej ciszy, aby intuicyjnie rozpoznać, co Pan ma w swoim sercu dla naszego szczęścia. Nie chodzi tu o abstrakcyjną wiedzę intelektualną ani o uczoną erudycję, lecz o osobiste spotkanie, które przemienia życie [4]. Bóg mieszka w naszym sercu: powołanie jest intymnym dialogiem z Tym, który nas powołuje – pomimo niekiedy ogłuszającego zgiełku świata – zapraszając nas do odpowiedzi z prawdziwą radością i wielkodusznością. „Noli foras ire, in te ipsum redi, in interiore homine habitat veritas” – „Nie wychodź na świat, wróć do siebie samego: we wnętrzu człowieku mieszka prawda” [5]. Św. Augustyn ponownie przypomina nam, jak ważne jest, by uczyć się zatrzymywać, i budować przestrzenie wewnętrznej ciszy, aby móc słuchać głosu Jezusa Chrystusa. Drodzy młodzi, słuchajcie tego głosu! Słuchajcie głosu Pana, który zaprasza was do życia pełnego, realizowanego poprzez pomnażanie własnych talentów (por. Mt 25, 14-30) i przybijajnie do chwalebnego Krzyża Chrystusa swoich ograniczeń i słabości. Zatrzymajcie się więc na adoracji eucharystycznej; rozważajcie wytrwale Słowo Boże, aby żyć nim każdego dnia; uczestniczcie czynnie i w pełni w życiu sakramentalnym i eklezjalnym. W ten sposób poznacie Pana i w zażyłości właściwej przyjaźni odkryjecie, jak ofiarować siebie samego na drodze małżeństwa, kapłaństwa, diakonatu stałego lub w życiu konsekrowanym, zakonnym czy świeckim: każde powołanie jest ogromnym darem dla Kościoła i dla tych, którzy przyjmują je z radością. Poznanie Pana oznacza przede wszystkim uczenie się zaufania Jemu i Jego Opatrzności, która hojnie rozlewa się w każdym powołaniu. Zaufanie Z poznania rodzi się zaufanie – postawa zrodzona z wiary, niezbędna zarówno do przyjęcia powołania, jak i do wytrwania w nim. Życie bowiem okazuje się nieustannym zawierzeniem siebie i powierzaniem się Panu, nawet gdy Jego plany wstrząsają naszymi planami. Pomyślmy o św. Józefie, który pomimo nieoczekiwanej tajemnicy macierzyństwa Dziewicy, pokłada ufność w Bożym śnie i z posłusznym sercem przyjmuje Maryję oraz Dziecię (por. Mt 1, 18-25; 2, 13-15). Józef z Nazaretu jest ikoną całkowitego zaufania planowi Boga: ufa także wtedy, gdy wszystko wokół niego wydaje się być ciemnością i czymś negatywnym, gdy sprawy zdają się zmierzać w kierunku przeciwnym do przewidywanego. Ufa i zawierza siebie, pewny dobroci i wierności Pana. „W każdych okolicznościach swojego życia Józef potrafił wypowiedzieć swoje « fiat», jak Maryja podczas Zwiastowania i Jezus w Getsemani” [6]. Jak nauczył nas Jubileusz Nadziei, należy pielęgnować niezachwianą i trwałą ufność w obietnice Boga, nigdy nie ulegając rozpaczy, przezwyciężając lęki i niepewności, będąc pewnymi, że Zmartwychwstały jest Panem dziejów świata i naszej osobistej historii: On nie opuszcza nas w najciemniejszych godzinach, ale przychodzi, aby swoim światłem rozproszyć wszystkie nasze mroki. I właśnie dzięki światłu i mocy Jego Ducha – także poprzez próby i kryzysy – możemy widzieć, jak nasze powołanie dojrzewa, coraz bardziej odzwierciedlając piękno Tego, który nas powołał – piękno składające się z wierności i zaufania, pomimo ran i upadków. Dojrzewanie Powołanie nie jest w istocie statycznym celem, lecz dynamicznym procesem dojrzewania, wspieranym przez intymność z Panem: przebywanie z Jezusem, pozwalanie Duchowi Świętemu, by działał w sercach i w sytuacjach życiowych oraz ponowne odczytywanie wszystkiego w świetle otrzymanego daru – to oznacza wzrost w powołaniu. Podobnie jak krzew winny i latorośle (por. J 15, 1-8), tak całe nasze istnienie musi opierać się na mocnej i koniecznej więzi z Panem, tak aby stawało się coraz pełniejszą odpowiedzią na Jego wezwanie – poprzez próby i konieczne „przycinania”. „Miejscami”, w których najbardziej objawia się wola Boża i doświadcza się Jego nieskończonej miłości, są często autentyczne i braterskie więzi, jakie jesteśmy w stanie nawiązać w ciągu naszego życia. Jakże cenne jest posiadanie dobrego przewodnika duchowego, który towarzyszy nam w odkrywaniu i rozwijaniu naszego powołania! Jakże ważne są rozeznanie i weryfikacja w świetle Ducha Świętego, aby powołanie mogło się realizować w całym swoim pięknie. Powołanie nie jest zatem czymś, co nabywa się natychmiast, … Dowiedz się więcej

2026.04.19

Wsłuchując się w duchowy program Piotra naszych czasów, w kontekście trudnych zmagań o przyszłość Polski, Europy i świata, otwórzmy nasze umysły i serca na słowa Pisma – zachęca ks. prof. dr hab. Henryk Witczyk, przewodniczący Dzieła Biblijnego im. św. Jana Pawła II i inicjator obchodzonego w Kościele katolickim w Polsce Tygodnia Biblijnego. W rozmowie z Biurem Prasowym KEP zapowiada XVIII Tydzień Biblijny, który rozpoczyna się w niedzielę, 19 kwietnia, Narodowym Czytaniem Pisma Świętego. Publikujemy pełny tekst rozmowy: Księże Profesorze, dwa tygodnie po Wielkanocy, w tym roku 19 kwietnia, obchodzimy Niedzielę Biblijną, która rozpoczyna XVIII Ogólnopolski Tydzień Biblijny. Czemu ma służyć ten czas? Należy pamiętać o kilku zasadniczych celach. Po pierwsze, organizowany przez Dzieło Biblijne XVIII Tydzień Biblijny jest odpowiedzią na apel o animację biblijną całego duszpasterstwa, który został sformułowany już na Soborze Watykańskim II (Dei Verbum, n. 24), a dobitnie przypomniany podczas nadzwyczajnego synodu O Słowie Bożym w życiu i misji Kościoła (2008 rok). Papież Benedykt XVI w posynodalnej adhortacji apostolskiej Verbum Domini (część druga – Verbum in Ecclesia) wyjaśnia, na czym ma ona polegać: „Nie chodzi o zorganizowanie paru dodatkowych spotkań w parafii czy diecezji, ale o zweryfikowanie, czy zwyczajna działalność naszych wspólnot w parafiach, stowarzyszeniach i ruchach rzeczywiście ma na celu osobiste spotkanie z Chrystusem, objawiającym się nam w swoim Słowie”. Chodzi w niej o jak najlepsze poznanie osoby Chrystusa, Objawiciela Ojca i pełni Objawienia Bożego” (n. 73). Po drugie, konferencje, komentarze do wybranych ksiąg Nowego i Starego Testamentu (m.in. na www.biblista.pl), wykłady i audycje telewizyjne, radiowe oraz internetowe, prezentowane w wymiarze tak ogólnopolskim (Radio Maryja, TV Trwam) jak i diecezjalnym, służą poznawaniu Pisma świętego zgodnie z wiarą Kościoła, w nurcie jego żywej Tradycji. Przedstawiana jest w nich teologia i antropologia biblijna odczytana przy pomocy najnowszych metod naukowej interpretacji ksiąg Pisma świętego, historyczno-krytyczna oraz literacko-biblijna wiedza o procesie powstawania natchnionych ksiąg Pisma świętego (tzw. świadectwa zawarte w samych tekstach o ich pochodzeniu od Boga), o samym charyzmacie natchnienia, o Kościele i zbawieniu. Ma to szczególnie ważne znaczenie dzisiaj, gdy na różnych forach medialnych i internetowych propagowane są przez różne ośrodki anty-ewangelizacyjne indywidualistyczne, wypaczone, instrumentalne, odarte z odniesienia do wymiaru nadprzyrodzonego czy duchowego formy czytania Pisma świętego. Jak przestrzega papież Benedykt XVI: „tam, gdzie nie wdraża się wiernych do poznawania Biblii zgodnie z wiarą Kościoła, w nurcie jego żywej Tradycji, faktycznie pozostawia się duszpasterską pustkę, w której sekty mogą łatwo zapuszczać korzenie” (Verbum Domini, n. 73). Ponadto, obserwujemy dzisiaj w Polsce zjawisko pseudo-naukowych „wykładów” z Pisma świętego na różnych kanałach komunikacji społecznej. Ich autorzy, zazwyczaj specjaliści w jednej wąskiej sferze wiedzy biblijnej, mienią się być specjalistami od wszystkich ksiąg i gotowi są „naukowo” mówić na każdy temat. Epatują zestawionymi ad hoc „argumentami”, najczęściej wziętymi z dawno odrzuconych hipotez, formułowanych sto lat temu w nurcie pan-babilonizmu, historycyzmu czy filologicznej wiwisekcji tekstów natchnionych, odczytywanych w oderwaniu od nurtu ich tradycji, od kanonu, bez uwzględniania podstawowej prawdy o rozwoju Objawienia i jego pełni w Chrystusie. Tydzień Biblijny winien służyć powstawaniu w parafiach czy diecezjach małych wspólnot, które szerzyłyby w swoim środowisku kościelnym i świeckim formację biblijną, modlitwę inspirowaną tekstami natchnionymi Pisma św. Należałoby zaczynać od Księgi Psalmów odczytywanej przez pryzmat objawienia zawartego w Nowym Testamencie – a więc każdy psalm w odniesieniu do Chrystusa i Kościoła. Jest to chrystologiczna i eklezjologiczna lektura Psalmów, zalecana mocno np. przez św. Augustyna i innych Ojców Kościoła. Wspólnoty takie byłyby zdolne propagować w swoich środowiskach poznawanie Pisma świętego według wiary Kościoła. W wielu diecezjach otwierane są Szkoły Słowa Bożego, które przez regularne wykłady z zakresu nauk biblijnych przygotowują liderów dla małych wspólnot w parafiach. Doroczne przeżywanie Tygodnia Biblijnego i Narodowego Czytania Pisma Świętego ma być ważnym impulsem do modlitewnej, osobistej lektury Słowa Bożego. W kościołach każdy wierny może otrzymać karteczkę z proponowanymi mu na cały rok siglami, czyli wskazaniem odpowiednich fragmentów z wymienionych wyżej listów św. Pawła (1-2 Tes; 1-2 Tm; Tt). Każdy z nas winien się wcześniej żarliwie modlić do Ducha Świętego, aby w moje ręce „włożył” w niedzielę Narodowego Czytania Pisma Świętego, 19 kwietnia, takie słowa, którymi chce mnie inspirować w codziennej modlitwie, w osobistym rachunku sumienia i w wypełnianiu chrześcijańskiego powołania w środowisku kościelnym, społecznym, rodzinnym i zawodowym. Te słowa są pełne Ducha Świętego, niosą wierzącym w nie Łaskę na co dzień, podobnie jak przyjmowane regularnie Ciało Pańskie.  Tegoroczne hasło Tygodnia Biblijnego brzmi: „Odważnie głosić Ewangelię Boga”. Wokół jakiego przesłania będzie się koncentrował ten Tydzień? Hasło konkretyzuje temat roku duszpasterskiego: „Uczniowie–Misjonarze”. Co przemienia człowieka w ucznia Chrystusa, a następnie w jego misjonarza? Zapraszamy do pogłębionej lektury pięciu listów św. Pawła (1-2 Tes; 1-2 Tm; Tt), w których jak złota nić przewija się wyrażenie „ewangelia Boga”. Apostoł pisze: „nasze głoszenie Ewangelii wśród was nie dokonało się przez samo tylko słowo, lecz przez moc i przez Ducha Świętego, z wielką siłą przekonania. A wy, przyjmując słowo pośród wielkiego ucisku, z radością Ducha Świętego, staliście się naśladowcami naszymi i Pana, by okazać się w ten sposób wzorem dla wszystkich wierzących w Macedonii i Achai” (1,5-7). Rzecz jasna, chodzi o moc Boga i światło Ducha Świętego. O tej Ewangelii Paweł pisze: „ja nie wstydzę się Ewangelii, jest bowiem ona mocą Bożą ku zbawieniu dla każdego wierzącego, najpierw dla Żyda, potem dla Greka” (Rz 1,16). A uczeń to człowiek napełniony radością i mądrością pochodzącą od Ducha Świętego, naśladujący Chrystusa, w którego wierzy jako Pana – wcielonego i uwielbionego Syna Bożego. Tak żyjąc na co dzień, staje się Jego świadkiem. Co więcej, w swoim środowisku i każdego dnia w sposób najbardziej podstawowy i naturalny pełni rolę misjonarza–reprezentanta, czyli wiarygodnego głosiciela Jezusa – zmartwychwstałego Pana i Ewangelii Boga. Działa w nim bowiem „moc Boża”, która płynie z Ewangelii: „gdy przyjęliście słowo Boże, usłyszane od nas, przyjęliście je nie jako słowo ludzkie, ale – jak jest naprawdę – jako słowo Boga, który działa w was wierzących” (1 Tes 2,13). Moc Boga działa w uczniach-misjonarzach i przez nich dociera do ludzi, którzy jeszcze nie są uczniami Chrystusa, a nawet nie wierzą w Boga. Jak będzie przebiegać Narodowe Czytanie Pisma Świętego, którym rozpocznie się Tydzień Biblijny? Naszym pragnieniem jest, aby we wszystkich kościołach naszego kraju, 19 kwietnia 2026 roku (III Niedziela wielkanocna), na początku Mszy Świętej, po pozdrowieniu, zostały odczytane dwa krótkie fragmenty z Nowego Testamentu z kilkoma pytaniami do rachunku sumienia, a następnie miało miejsce pokropienie zebranych wodą poświęconą w czasie Wigilii Paschalnej. Jest to nawiązanie i swego rodzaju liturgiczna aktualizacja naszego osobistego chrztu, ale także Chrztu Polski sprzed 1060 lat. Chodzi o żywą świadomość Łaski Chrztu i chrześcijańskich korzeni naszego Narodu i Państwa. Swoim hasłem oraz wybranymi do wspólnotowej lektury tekstami tegoroczne Narodowe Czytanie Pisma Świętego w oparciu o 1-2 List św. Pawła do Tesaloniczan, 1-2 List do Tymoteusza oraz List do Tytusa wpisuje się tak w program duszpasterski jak i winno umacniać nas w mądrym przezwyciężaniu trudności w zakresie katechizacji oraz w odważnym dawaniu świadectwa Ewangelii Boga w życiu publicznym. Aby być prawdziwie uczniem i misjonarzem Chrystusa trzeba być odważnym jak heroiczni apostołowie i pierwsi głosiciele nauki Pana w radykalnie i „krwawo” antychrześcijańskim imperium rzymskim, o których św. Paweł mówi: „Odważyliśmy się w Bogu naszym głosić wam Ewangelię Bożą pośród wielkiego utrapienia” (1 Tes 2,2). Gdzie odbędą się centralne obchody XVIII Tygodnia Biblijnego i Narodowego Czytania Pisma Świętego w dniu 19 kwietnia br.?  W nawiązaniu do dziesięcioletniej tradycji, pierwszy akt Narodowego Czytania Pisma Świętego będzie miał miejsce w niedzielę 19 kwietnia w sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach. Liturgię Najświętszej Ofiary, ze wstępnym rytem czytania i aspersji, sprawował będzie metropolita krakowski kard. Grzegorz Ryś. Liturgię będzie transmitować na żywo TVP 1 o godz. 7.00. Z kolei uroczystej celebracji Narodowego Czytania Pisma Świętego o godz. 9.00, w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie, transmitowanej przez TV Polsat, będzie przewodniczył ks. prof. dr hab. Marcin Kowalski, członek Papieskiej Komisji Biblijnej. Centralna celebracja Narodowego Czytania Pisma Świętego będzie miała miejsce … Dowiedz się więcej

I Synod Diecezji Bydgoskiej

Organista: ŚPIEWAJCIE BOGU W WASZYCH SERCACH             Motto: „Słowo Chrystusa niech w was mieszka w całym swym bogactwie: z całą mądrością nauczajcie i napominajcie siebie psalmami, hymnami, pieśniami pełnymi ducha, pod wpływem łaski śpiewajcie Bogu w waszych sercach” (Kol 3,16).             Te słowa św. Pawła stanowią nie tylko motto niniejszej refleksji, ale także głęboki klucz do zrozumienia sensu I Synodu Diecezji Bydgoskiej. Synod jest bowiem czasem wsłuchiwania się w Słowo Chrystusa po to, aby porządkować, odnawiać i umacniać życie wspólnoty diecezjalnej – w duchu mądrości, jedności i odpowiedzialności.             Jako organista, od lat posługujący w liturgii Kościoła, spoglądam na synod z perspektywy muzyki i śpiewu, które są nieodłącznymi wyrazami kultu Bożego. Muzyka kościelna nie jest dodatkiem ani jedynie estetycznym uzupełnieniem celebracji. Jest integralną częścią liturgii, formą modlitwy wspólnotowej i nośnikiem treści wiary. Przez śpiew, Kościół nie tylko oddaje chwałę Bogu, ale także naucza, umacnia i jednoczy wiernych.             Celem synodu jest uporządkowanie spraw wspólnoty diecezjalnej, również w obszarze sprawowania kultu Bożego. Dotyczy to sposobów okazywania czci Bogu w liturgii wspólnoty wiernych – zarówno w gestach, znakach, słowie, jak i w muzyce oraz śpiewie. Liturgia nie jest przestrzenią dowolności, lecz skarbem Kościoła, który został nam powierzony. Dlatego wymaga troski, wierności i posłuszeństwa normom, które chronią jej godność i teologiczną głębię.             Synod przypomni i uwrażliwi nas na ogólne normy Kościoła dotyczące sprawowania liturgii i ceremonii. Dla muzyków kościelnych oznacza to konieczność nieustannego pogłębiania wiedzy liturgicznej, dbałości o dobór repertuaru, troski o teksty pieśni oraz o właściwe miejsce śpiewu w strukturze Mszy św. oraz innych celebracji. Muzyka ma służyć liturgii, a nie ją przesłaniać; ma prowadzić do modlitwy, a nie do wykonawczego popisu. Jednocześnie synod wypracuje normy obowiązujące w Diecezji Bydgoskiej, które pomogą ujednolicić praktykę liturgiczną i muzyczną w parafiach. To ważny krok ku większej jedności wspólnoty diecezjalnej. Dla organistów, dyrygentów chórów, scholi i wszystkich zaangażowanych w muzykę liturgiczną będzie to czytelny punkt odniesienia, ułatwiający odpowiedzialną i świadomą posługę.             „Śpiewajcie Bogu w waszych sercach” – to wezwanie przypomina, że najważniejszym instrumentem liturgii jest serce człowieka. Nawet najpiękniejsza muzyka nie spełni swego zadania, jeśli nie wypływa z wiary i nie prowadzi do spotkania z Bogiem. Synod jest zaproszeniem do odnowy tak rozumianej postawy: by nasze śpiewy były zakorzenione w Słowie Chrystusa i przeniknięte łaską.             Niech czas synodalnej refleksji pomoże nam na nowo odkryć piękno liturgii sprawowanej zgodnie z nauką Kościoła, w jedności i harmonii. A muzyka i śpiew – uporządkowane, świadome i modlitewne – niech staną się prawdziwym wyrazem wiary Kościoła bydgoskiego, który jednym głosem oddaje chwałę Bogu.                              (Janusz Sierszulski)

Uczniowie-misjonarze

Przeżywając Święta Zmartwychwstania Pańskiego dziękujemy Panu Jezusowi za dar nadziei, którą zostawił nam zwyciężając śmierć, grzech, piekło i szatana przez Swoją mękę, śmierć i zmartwychwstanie. Dzięki temu, każdego dnia i my możemy przezwyciężać siebie i budować swoje doczesne życie w perspektywie wieczności, a ucząc się tej nadziei możemy też dzielić się nią z innymi jako misjonarze. Dlatego też naszym drogim Parafianom, Sympatykom, Dobroczyńcom oraz Czytelnikom Tygodnika Parafialnego, naszej strony internetowej i profilu na Facebooku składamy najserdeczniejsze życzenia głębokiego doświadczania nadziei i siły do dzielenia się nią z innymi! Życzymy wszystkim dobrego zdrowia i sił do wypełniania swojego życiowego powołania! Całemu światu życzymy zakończenia wojen i pokoju! Wielkanoc A.D. 2026                                   ks. Proboszcz Tomasz Cyl wraz z kapłanami posługującymi w naszej Parafii     Wielka Sobota 4.04.2026 roku   7.00 – Czuwanie przy Grobie Pańskim   8.00 – Jutrznia 12.00 – Modlitwa w ciągu dnia 12.15 – Śpiew pieśni pasyjnych 14.00 – 17.00 – Święcenie pokarmów na stół wielkanocny co pół godziny 15.00 – Koronka do Bożego Miłosierdzia – 2. dzień nowenny do Bożego Miłosierdzia 17.15 – Nieszpory 21.00 – Wigilia Paschalna i procesja rezurekcyjna  (przynosimy świece z osłonkami, żeby nie kapał wosk)   Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego 5.04.2026 roku   6.00 – Msza św.   8.30 – Msza św. 10.00 – Msza św. 11.30 – Msza św. 14.50 – Koronka do Bożego Miłosierdzia – 3. dzień nowenny do Bożego Miłosierdzia 15.00 – Msza św. 18.30 – Msza św.

LITURGIA WIELKIEGO TYGODNIA A.D. 2026

Niedziela Męki Pańskiej – Palmowa 29.03.2026 roku Okazja do Spowiedzi św. przed każdą Mszą św.   7.00 – Msza św. z poświęceniem palm   8.30 – Msza św. z poświęceniem palm 10.00 – Suma parafialna – procesja z palmami wokół kościoła  oraz Męka Pańska w wykonaniu solistów 11.30 – Msza św. z poświęceniem palm 15.00 – Msza św. z poświęceniem palm i Gorzkie Żale 18.30 – Msza św. z poświęceniem palm   Wielki Poniedziałek 30.03.2026 roku Okazja do Spowiedzi św. przed każdą Mszą św.   7.00 – Msza św.   8.30 – Msza św. 17.30 – Okazja do Spowiedzi św. 18.30 – Msza św.   Wielki Wtorek 31.03.2026 roku Okazja do Spowiedzi św. przed każdą Mszą św.   7.00 – Msza św.   8.30 – Msza św. 17.30 – Okazja do Spowiedzi św. 18.30 – Msza św. i nabożeństwo ku czci św. Jadwigi Królowej   Wielka Środa 1.04.2026 roku Okazja do Spowiedzi św. przed każdą Mszą św.   7.00 – Msza św.   8.30 – Msza św. 17.30 – Okazja do Spowiedzi św. 18.30 – Msza św. i nowenna do Matki Bożej Nieustającej Pomocy   Święte Triduum Paschalne Wielki Czwartek 2.04.2026 roku 18.30 – Msza św. Wieczerzy Pańskiej  i czuwanie w ciemnicy do godziny 24.00 23.00 – Modlitwa na zakończenie dnia i Godzina czytań   Wielki Piątek 3.04.2026 roku   7.00 – Czuwanie w ciemnicy   8.00 – Jutrznia 10.30 – Śpiew pieśni pasyjnych 11.00 – Droga Krzyżowa i Modlitwa w ciągu dnia 15.00 – Koronka do Bożego Miłosierdzia – rozpoczęcie Nowenny do Bożego Miłosierdzia 18.30 – Liturgia Męki Pańskiej – Męka według św. Jana w wykonaniu solistów  i Parafialnego Chóru Cantus Cordis  Adoracja Pana Jezusa w Grobie Pańskim do godziny 24.00 23.00 – Modlitwa na zakończenie dnia i Godzina czytań   Wielka Sobota 4.04.2026 roku   7.00 – Czuwanie przy Grobie Pańskim   8.00 – Jutrznia 12.00 – Modlitwa w ciągu dnia 12.15 – Śpiew pieśni pasyjnych 14.00 – 17.00 – Święcenie pokarmów na stół wielkanocny co pół godziny 15.00 – Koronka do Bożego Miłosierdzia – 2. dzień nowenny do Bożego Miłosierdzia 17.15 – Nieszpory 21.00 – Wigilia Paschalna i procesja rezurekcyjna  (przynosimy świece z osłonkami, żeby nie kapał wosk)   Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego 5.04.2026 roku   6.00 – Msza św.   8.30 – Msza św. 10.00 – Msza św. 11.30 – Msza św. 14.50 – Koronka do Bożego Miłosierdzia – 3. dzień nowenny do Bożego Miłosierdzia 15.00 – Msza św. 18.30 – Msza św.

Przed I Synodem Diecezji Bydgoskiej

Przed I Synodem Diecezji Bydgoskiej Ksiądz: DAJ SŁUGOM TWOIM GŁOSIĆ SŁOWO TWOJE         Motto: A teraz spójrz Panie, na ich groźby i daj sługom Twoim głosić słowo Twoje z całą odwagą, gdy Ty wyciągać będziesz swą rękę, aby uzdrawiać i dokonywać znaków i cudów przez świętego Sługi Twego, Jezusa. (Dz 4, 29-30)         Pierwszy synod diecezji bydgoskiej jest czasem, w którym cała wspólnota Kościoła – świeccy, osoby konsekrowane i kapłani – staje razem przed Panem, aby pytać Go o drogę. Synod nie jest zebraniem ekspertów, ale modlitewnym wsłuchiwaniem się w Ducha Świętego. A jednym z ważnych tematów, które zostaną podjęte, jest misja kapłanów posłanych do uprawy Pańskiej winnicy.   Kapłan wobec wyzwań współczesności       Apostołowie prosili Boga o odwagę, ponieważ doświadczali nacisków, lęku i niezrozumienia. Dzisiejszy świat nie jest inny. Kapłani również spotykają się z „groźbami” – nie zawsze wprost, ale często w formie presji, zniechęcenia, fałszywych oskarżeń, szyderstwa, czy prób odebrania im autorytetu. Niekiedy są to także subtelne pokusy: zmęczenie, samotność, wypalenie, poczucie braku owoców. Synod ma pomóc nazwać te trudności, aby nie były tematem tabu. Kościół nie boi się prawdy – także tej trudnej. Kapłan nie jest superbohaterem, ale człowiekiem, który potrzebuje modlitwy, wsparcia i wspólnoty. Jego siła nie płynie z własnych zdolności, lecz z łaski Chrystusa.   Dlaczego modlitwa za kapłanów jest tak ważna       Gdy Apostołowie prosili o odwagę, nie prosili o łatwiejsze warunki, ale o serce zdolne głosić Ewangelię mimo przeciwności. To jest również zadanie dla nas – modlić się, aby kapłani byli wierni, radośni i pełni Ducha Świętego. Bez modlitwy wiernych kapłan staje się jak żagiel bez wiatru. Wspólnota parafialna może stać się dla swoich duszpasterzy miejscem umocnienia. Czasem wystarczy dobre słowo, uśmiech, zapewnienie o modlitwie, a czasem konkretna pomoc w codziennych obowiązkach. Kapłan nie jest „od wszystkiego” – jest po to, by prowadzić do Boga. Resztę możemy i powinniśmy współtworzyć razem.   Synod jako przestrzeń wsparcia i odnowy       Synod diecezjalny ma na celu m.in. umocnić więź między kapłanami a wiernymi, aby parafie były prawdziwymi rodzinami wiary. To nie jest troska tylko o księży – to troska o cały Kościół. Gdy kapłan jest umocniony, umacnia się cała wspólnota. Gdy kapłan głosi Słowo z odwagą, Słowo to przemienia serca. Gdy kapłan żyje blisko Chrystusa, prowadzi do Niego innych.   „Wyciągnięta ręka Boga”       W modlitwie Apostołów pojawia się piękny obraz: Bóg wyciąga swoją rękę, aby uzdrawiać. To właśnie On jest źródłem wszelkiej odnowy. To On ma być w centrum naszego życia. Synod nie jest więc projektem administracyjnym, ale duchowym wydarzeniem, w którym prosimy Boga, aby dotknął naszej diecezji, naszych parafii i naszych serc. Niech ten czas stanie się okazją do wdzięczności za kapłanów, których Bóg postawił na naszej drodze. Niech będzie także zachętą, byśmy wspólnie – świeccy i duchowni – budowali Kościół, w którym każdy czuje się odpowiedzialny za misję głoszenia Ewangelii.                                                                                                          (Ks. Łukasz Kucharski)

Przed I Synodem Diecezji Bydgoskiej  

Lekarz: UZDROWIĆ CHORYCH  Motto: Nie mam srebra ani złota – powiedział Piotr – ale co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź!” I ująwszy go za prawą rękę, podniósł go. A on natychmiast odzyskał władzę w nogach i stopach. (Dz 3, 6-8)  Wszyscy jesteśmy „kalekami”; jesteśmy „chromi”, jesteśmy „niepełnosprawni”, i trzeba nas postawić „na nogi”. Dopiero w pozycji wyprostowanej widzi się lepiej oddalony od nas horyzont, oraz widzi się twarz człowieka.   Chromy widzi problem nie tylko w swojej chorobie, ale także w braku przy nim ludzi, od których oczekuje pomocy. Chory ma swoją  chorobę, ale i chore „ja”, „toksyczny egoizm”, skupienie na sobie samym. Przywrócenie paralitykowi władzy w nogach było znakiem odpuszczenia grzechów i powstaniem do nowego życia. Ludzie pragną uzdrowienia ciała. Natomiast Jezus obiecuje także uzdrowienie duchowe, przebaczenie grzechów.   Ludzie dotknięci paraliżem, w relacjach z innymi – są wycofani, zamknięci w swoim świecie, żyjący z poczuciem krzywdy. Paraliż (inaczej porażenie) to stan całkowitej lub częściowej utraty zdolności do wykonywania kontrolowanych ruchów, spowodowany brakiem sygnałów nerwowych do mięśni, wynikający z uszkodzenia mózgu, rdzenia kręgowego lub nerwów. Paraliż to również pewien stan ducha (stan wewnętrznej martwoty), w którym człowiek cierpi bardziej ze względu na inwalidztwo, niż na ból. Człowiek sparaliżowany traci zdolność do rozwoju, do głębszej relacji z Bogiem, do radości i działania. Pojawiają się lęk, zwątpienie, kryzys wiary oraz brak sensu istnienia. Uwolnienie od takiego stanu następuje przez modlitwę, wiarę i łaskę.   W wędrówce wspólnoty diecezjalnej, której zasadniczym celem jest obiecane mieszkanie w domu Ojca, idą też chromi i sparaliżowani. Chromi zwątpieniem, zaniechaniem starań, niedostatkiem ducha i wiedzy. Sparaliżowani sprzeniewierzeniem, odejściem od wspólnoty, skrępowaniem więzami tego świata.   Umysłom i sercom chorych trzeba dodać życia Bożego. Formułując zapisy dotyczące przekazu wiary, synod otoczy troską wspólnoty diecezjalnej swych członków „utykających” i „sparaliżowanych”, by nadążali, by nie odpadli od wspólnoty, by nie spóźnili się na najważniejsze w życiu Spotkanie.                                                                                                                                                          (RS)