Transmisja Niedzielnych Świątecznych Mszy o godzinie 10:00 dostępna w zakładce "Transmisja"

Bardzo długa i trudna droga do świętości św. Andrzeja Boboli

Bydgoszcz, 17.04.2023 roku

Święty Andrzej Bobola herbu Leliwa – polski duchowy katolicki, jezuita, misjonarz, kaznodzieja, patron Polski. Urodzony 30.11.1591 roku na Polesiu w Strachocinie koło Sanoka. Zamordowany 16.05.1657 roku w Janowie Poleskim na terenie obecnej Białorusi. Decyzją papieża Piusa IX w 1853 roku został ogłoszony błogosławionym.

W roku 1938 dnia 17.04 papież Pius XI ogłosił bł. Andrzeja Bobolę świętym. Na kanonizacji w Watykanie obecny był ówczesny prymas Polski, metropolita warszawski Aleksander Kakowski oraz 26 kardynałów, 12 arcybiskupów, wielu biskupów, tysiące pielgrzymów, w tym również z Polski, mimo ogromnych kosztów pielgrzymki. Po wygłoszonym orędziu papieża Piusa XI i ogłoszeniu świętym Andrzeja Boboli w Bazylice św. Piotra zabrzmiało gromkie „Boże coś Polskę”.

Cofnijmy się w czasie. W roku 1702, po 45 latach od męczeńskiej śmierci św. Andrzeja Boboli, rektor pińskiego kolegium jezuitów Marcin Godebski szukał patrona dla swego zgromadzenia. 16 kwietnia ukazał mu się św. Andrzej Bobola i polecił, by odszukać jego ciało i ustanowić go patronem kolegium jezuitów. Rektor Godebski wykonał polecenie. Po odnalezieniu trumny z ciałem świętego, zachowanym w bardzo dobrym, nienaruszonym stanie, w styczniu 1808 przewieziono je do Połocka, do kościoła dominikanów, który był kościołem parafialnym. Połocki kościół był tylko krótkim schronieniem dla umęczonego ciała świętego. W 1866 roku przybyła do Połockiej świątyni z Petersburga rosyjska inspekcja, by zbadać tajemnicę doskonale zachowanego ciała św. Andrzeja Boboli, okrutnie zmasakrowanego przez kozackich siepaczy przed stu laty. W trakcie inspekcji ze sklepienia oderwała się belka i uderzyła jednego z członków komisji. Po tym fakcie przestraszeni inspektorzy opuścili kaplicę.

Kolejny zamach na ciało Świętego miał miejsce 23.06.1822 roku. Wówczas to wysłannicy Kremla z pomocą wojska dostali się do krypty i po otwarciu trumny rzucili ciałem o posadzkę, ciało nadal pozostało w doskonałym stanie ze śladami świeżej krwi. Fakt ten nie mógł pozostać obojętny dla ruskich siepaczy. 20.07.1832 roku do kościoła wtargnęli ruscy żołnierze i maltretując broniących trumny parafian, wywieźli ciało do Moskwy, do gmachu Higienicznej Wystawy Ludowego Komisariatu Zdrowia.

O zwrot ciała bezskutecznie starał się rząd Polski. Według papieża Piusa XI już wcześniej Józef Piłsudski planował szarżę na Połock, aby przenieść ciało błogosławionego w bezpieczne miejsce. W 1920 roku biskupi polscy wystosowali do Watykanu prośbę o kanonizację bł. Andrzeja Boboli. W tym samym roku armia bolszewicka ruszyła na Warszawę. Biskupi wierzyli, że opieka bł. Andrzeja Boboli uchroni Polskę od zagłady. Od 7.08.1920 roku do 15.08.1920 roku na terenie archidiecezji warszawskiej odprawiano nowennę do bł. Andrzeja Boboli. Ostatniego dnia nowenny, czyli 15.08.1920 roku, ulicami Warszawy ruszyła wielka procesja licząca około 100 tysięcy osób i przy wtórze orkiestr rozlegały się nad Wisłą gorące ich modlitwy, niosąc relikwie Błogosławionego Jezuity. Zbiegło się to z uroczystością Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Polacy odnieśli zwycięstwo nad bolszewikami. Od tego czasu bitwa warszawska nosi nazwę „Cud nad Wisłą”. Cofnijmy się do momentu kradzieży zwłok Andrzeja Boboli ze świątyni w Połocku w 1822 roku Wysiłki rządu polskiego w celu odzyskania trumny z jego zwłokami były daremne. Dopiero tzw. Papieska Komisja Ratownicza, która pomagała Rosji w walce z wielkim głodem, jako zadośćuczynienie zażądała wydania trumny ze zwłokami Andrzeja Boboli. Papież Pius XI, który przed swoim pontyfikatem był nuncjuszem papieskim w Polsce, chcąc wyrazić swoją wielką życzliwość dla naszego narodu i naszej ojczyzny sprawił, że w 1924 roku trumna ze zwłokami trafiła do Watykanu, gdyż taki warunek postawił Kremlowi.

Dopiero po kanonizacji w 1938 roku św. Andrzej Bobola mógł wrócić do Polski. Trumnę ze zwłokami wieziono długą okrężną drogą przez Jugosławię, Węgry, Czechosłowację do Polski. W Polsce w triumfalnym pochodzie wieziono ją przez Częstochowę, Sosnowiec, Kraków, Katowice, Poznań, Łódź do Warszawy. Na Placu Zamkowym odbyło się uroczyste nabożeństwo. Trumna została wystawiona w katedrze św. Jana Chrzciciela, a Prezydent Ignacy Mościcki jako wotum złożył na trumnie swój Krzyż Niepodległości.

Następnie relikwie spoczęły w kaplicy Księży Jezuitów przy ul. Rakowieckiej, gdzie miały czekać do wybudowania specjalnego sanktuarium. We wrześniu 1939 roku, tuż przed zajęciem miasta przez faszystów, lotnicy polscy przenieśli relikwie do kościoła jezuitów pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny Łaskawej.

W czasie powstania warszawskiego, gdy płonęła ul. Świętojańska, relikwie przeniesiono do kościoła św. Jacka, gdzie zasypane gruzem przetrwały do lutego 1945 roku Po wyzwoleniu trumna z relikwiami trafiła z powrotem na ul. Rakowiecką.

Obecnie znajduje się w sanktuarium św. Andrzeja Boboli na Mokotowie przy ul. Rakowieckiej 61. Za wstawiennictwem św. Andrzeja Boboli dokonało się wiele cudów, znaków i objawień. Nadal są one ciągle potrzebne, by budzić w błądzącym narodzie chrześcijaństwo, o którym gdy jest nam dobrze, niestety zapominamy. W roku 1983 do Strachociny jako proboszcz trafił ks. Józef Niźnik, którego, podobnie jak jego poprzedników, nawiedzał św. Andrzej Bobola.

Św. o. Pio powiedział pewnej polskiej siostrze zakonnej o św. Andrzeju Boboli, domagając się kultu w Strachocinie. W 330. rocznicę śmierci, 16.05.1987 roku, ksiądz Niżnik powiedział swoim wiernym, by czcili św. Andrzeja Bobolę. Tej nocy tajemnicza postać pojawiła się po raz ostatni. W 1988 roku uroczyście umieszczono relikwie w wybudowanym ołtarzu ku czci św. Andrzeja Boboli. Jednym z bardzo wymownych świadectw jest relacja pani Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej, prezes Stowarzyszenia Krzewienia Kultu św. Andrzeja Boboli. Urodziła się ona w 1937 roku w Warszawie. W czasie wybuchu powstania warszawskiego mieszkała blisko kaplicy jezuitów przy ul. Rakowieckiej. W pierwszym dniu powstania siedmioletnia Teresa razem z rodzicami próbowała się schronić w kaplicy ojców jezuitów, która mieściła się w ogrodzie. Cała trójka miała wszyte w ubraniach medaliki św. Andrzeja Boboli, a dziecko dodatkowo modlitwę „Pod twoją obronę”. W chwili wyjścia z domu Niemcy otworzyli ogień, co zmusiło ich do powrotu do mieszkania. Po zakończonym ostrzale okazało się, że wszyscy ludzie, którzy schronili się w kościele, zostali rozstrzelani. Od tego czasu kult do św. Andrzeja Boboli prowadził ją przez całe życie. Z czasem została prezesem Stowarzyszenia Krzewienia Kultu.

Jej wielkim autorytetem był ks. prałat Zdzisław Peszkowski, herbu Jastrzębiec, z którym pracowała w fundacji rodzin katyńskich „Golgota Wschodu”. Ksiądz Peszkowski był wielkim Polakiem, mianowanym w 2006 roku przez Sejm RP do pokojowej nagrody Nobla. Niestety zmarł w 2007 roku.

Postać tego człowieka jest tak ciekawa i szlachetna, że należałoby poświęcić mu osobny artykuł. Po śmierci ks. Peszkowskiego zadaniem upamiętnienia i zjednoczenia rodzin katyńskich, zachowania w pamięci bohaterów bestialsko pomordowanych przez NKWD, z wielkim zaangażowaniem wypełniała Teresa Walewska. W województwie świętokrzyskim w Kałkowie-Godozie jako reakcja na ogłoszenie w 1981 roku stanu wojennego, zaczęto modlitwy w intencji powstania świątyni „Matki Bożej Bolesnej Pani Ziemi Świętokrzyskiej”. Obecnie na terenie sanktuarium stoi budowla zwana „Golgotą”. Jest to wysoki, 33-metrowy budynek, w którym usytuowane są kaplice upamiętniające martyrologię narodu polskiego. Dlatego poświęcam kilka słów temu miejscu, bo czeka ono na pielgrzymów. Wracam do bohaterki naszych czasów, wspaniałej orędowniczki św. Andrzeja Boboli, śp. pani prof. Teresy Walewskiej-Przyjałkowskie, która była propagatorką słynnych „Pięciu P” ks. Peszkowskiego: Prawda, Pamięć, Prawo, Przebaczenie, Pojednanie.

Ostatnia konferencja na te tematy odbyła się pod koniec marca 2010 roku. Lot do Katynia w 10.04.2010 roku był marzeniem prof. Walewskiej. Elita polskiego narodu i przedstawiciele polskiego społeczeństwa po raz wtóry lecieli do Katynia, upomnieć się o prawdę i złożyć hołd tysiącom bestialsko zamordowanych Polaków w 1940 roku. Pani Walewska jako przewodnicząca rodzin katyńskich wiozła ze sobą relikwie, którą była stuła katyńska księdza prałata Peszkowskiego z wygrawerowaną „Matką Bożą Katyńską”. Statuę tę miała na czas odprawianej uroczystej liturgii w Katyniu wręczyć ks. biskupowi Tadeuszowi Płoskiemu, a po Eucharystii zawieźć ją bezpiecznie do Warszawy.

Wiemy, że nikt z członków delegacji nie przeżył. Historia statuy może nie każdemu jest znana. Po katastrofie smoleńskiej, mimo że jej opiekunka– jak wszyscy lecący samolotem – zginęła, to statua w stanie nienaruszonym powróciła do Warszawy. Nie była w najmniejszym stopniu postrzępiona czy nadpalona, nawet torebka foliowa, w której się znajdowała, nie uległa najmniejszemu uszkodzeniu.

Wierzę, że w ostatniej dramatycznej chwili swojego życia prof. Walewska wezwała na pomoc swojego opiekuna św. Andrzeja Bobolę i niemożliwe stało się możliwe. Taka wielka jest moc patrona naszej Ojczyzny – św. Andrzeja Boboli i o tym zawsze musimy pamiętać: św. Andrzej Bobola nigdy nie zawiódł tych, którzy Go prosili.

Maria Janowska
Bydgoszcz
17.04.2023roku

Ps.

Dziś po raz drugi przepisuję swoją pracę, którą napisałam na czyjąś prośbę 17.04.2023 roku Właściwie nie przygotowując się do pisania wiedziałam tylko tyle, że św. Andrzej Bobola jest patronem Polski i że w moim mieście jest kościół pod jego wezwaniem. Właśnie teraz przepisując zwróciłam uwagę na datę napisania, to równo 85 lat od kanonizacji.

Bydgoszcz, 16.04.2026 roku

Nowenna Pompejańska

Nowenna Pompejańska nazywana jest też nowenną „nie do odparcia”, ponieważ Matka Boża złożyła obietnicę, że każdy, kto przez 54 dni odmówi różaniec, prosząc o konkretną łaskę – otrzyma ją.

Nowenna to dziewięciodniowe nabożeństwo odmawiane zazwyczaj w jednej konkretnej intencji.  Nowenna pompejańska jest specyficzną modlitwą, bo składa się z sześciu nowenn.

Powstała prawdopodobnie w Pompejach i została rozpropagowana przez dominikańskiego tercjarza bł. Bartłomieja Longo. Jako student związał się z ruchem satanistycznym, który dość mocno działał w ośrodkach akademickich. Był zafascynowany okultyzmem i doszedł nawet do wtajemniczenia na poziomie kapłana. Wiele grup studenckich w Neapolu oraz innych ośrodkach w krajach zachodniej Europy podlegało wtedy wpływom ruchów masońskich i satanistycznych.

Błogosławiony Bartłomiej Longo dwa lata trwał w tych praktykach. Przeżywał wielkie ciemności, chciał popełnić samobójstwo. Znajomy katolik umówił go w końcu na spotkanie z księdzem, który przekonał Bartłomieja, że musi powierzyć się Matce Bożej. I rzeczywiście tak uczynił. Wyszedł z ciemności, ale przez cały okres nawrócenia mocno przeżywał swoje odejście od Boga i miał straszne pokusy rozpaczy.

Kiedyś przyjechał do Pompejów, gdzie znajoma prosiła go, by zajął się terenem, który dzierżawiła. Podjął się tego zadania i gdy tam przebywał, nadal przeżywał ogromne ciemności. W pewnym momencie usłyszał słowa: „Jak będziesz się modlił na różańcu i propagował Różaniec, to Ja cię z tego uleczę”. To były słowa Matki Bożej. Zaczął odmawiać Różaniec i odzyskał spokój. W Pompejach odbudował kościół, wybudował sanktuarium Matki Bożej, do którego przywiózł obraz Matki Bożej Różańcowej ze św. Dominikiem. Pewnego dnia przyszła do niego kobieta, która została uzdrowiona za pośrednictwem Matki Bożej. W chorobie usłyszała wskazanie, że powinna modlić się na różańcu przez 54 dni. Pierwsze 27 dni miała prosić o uzdrowienie, a przez kolejne 27 dni miała dziękować. Po 54 dniach została uzdrowiona. Przyszła i opowiedziała o tym Bartłomiejowi. On natomiast zaczął w Pompejach propagować nowennę zwaną dzisiaj pompejańską. Papieże uznali tę nowennę oraz objawienia z nią związane jako prawdziwe ze względu na ogromną skuteczność.

Jak się modlić? Nowenna pompejańska trwa 54 dni. Każdego dnia odmawiamy trzy części różańca świętego (radosną, bolesną i chwalebną). Jeśli ktoś chce, może odmawiać czwartą część z tajemnicami światła. Przed rozpoczęciem różańca wymieniamy najpierw intencję (tylko jedną), a następnie mówimy: Ten różaniec odmawiam na Twoją cześć, Królowo Różańca świętego”.

Odmawiamy modlitwy początkowe różańca (Wierzę w Boga, Ojcze Nasz, 3 Zdrowaś Mario, Chwała Ojcu) – jeden raz na początku nowenny w danym dniu.

Odmawiamy różaniec – wszystkie 15 tajemnic (do nowenny pompejańskiej można dołączyć również tajemnicę światła). Nie trzeba odmawiać wszystkich tajemnic za jednym razem – modlitwę można podzielić, np. na pory dnia. Po zakończeniu każdej części różańca odmawiamy modlitwy: błagalną bądź dziękczynną.

Modlitwy błagalne (odmawiane pierwsze 27 dni) i dziękczynne (kolejne 27 dni) w Nowennie Pompejańskiej:

Modlitwy końcowe w trakcie części błagalnej: Pomnij o miłosierna Panno Różańcowa z Pompejów, jako nigdy jeszcze nie słyszano, aby ktokolwiek z czcicieli Twoich, z Różańcem Twoim, pomocy Twojej wzywający, miał być przez Ciebie opuszczony. Ach, nie gardź prośbą moją, o Matko Słowa Przedwiecznego, ale przez święty Twój różaniec i przez upodobanie, jakie okazujesz dla Twojej świątyni w Pompejach wysłuchaj mnie dobrotliwie. Amen.

Modlitwy końcowe w trakcie części dziękczynnej: Cóż Ci dać mogę, o Królowo pełna miłości? Moje całe życie poświęcam Tobie. Ile mi sił starczy, będę rozszerzać cześć Twoją, o Dziewico Różańca Świętego z Pompejów, bo gdy Twojej pomocy wezwałem, nawiedziła mnie łaska Boża. Wszędzie będę opowiadać o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś. O ile zdołam będę rozszerzać nabożeństwo do Różańca Świętego, wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszłaś się ze mną, aby i niegodni, tak jak i ja, grzesznicy, z zaufaniem do Ciebie się udawali. O, gdyby cały świat wiedział jak jesteś dobra, jaką masz litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie. Amen.

Na koniec odmawiamy modlitwę „Pod twoją obronę” oraz trzy razy z ufnością prosimy: „Królowo Różańca świętego, módl się za nami”.

Nowenna Pompejańska jest szkołą modlitwy i należy odmawiać ją codziennie. Jeżeli z jakiegoś powodu ją przerwiemy, należy zacząć od nowa.

Dlaczego 54 dni? Nowenna kojarzona jest z dziewięcioma dniami modlitw. W przypadku Nowenny Pompejańskiej modlitwa trwa 54 dni. Skąd ta różnica? Matka Boża w objawieniu poleciła odmówić trzy nowenny dziękczynne i trzy błagalne. Daje to 6 nowenn po 9 dni, co daje razem 54 dni.

Nowenna Pompejańska dzieli się na dwie części po 27 dni – część błagalną i dziękczynną. Modlitwie towarzyszy przez cały czas jedna intencja.