Transmisja Mszy Św. na żywo z naszej parafii

w Niedzielę o 10.00 jest dostępna

w zakładce „Transmisja” po lewej stronie

 

Nigdy nie jest za późno na Pana Boga

Człowiek nie może zmienić swojej przeszłości. Nawet Pan Bóg nie może zmienić naszej przeszłości. Ale może On zmienić naszą przyszłość i ta prawda jest wielką szansą człowieka zagubionego w życiu. Zawsze jest nadzieja, kiedy mamy Pana Boga po swojej stronie. Nigdy nie jest za późno dla Niego, aby obrócić bałagan osobisty człowieka w cudowną drugą część jego życia.

Spojrzenie Pana Boga na człowieka skierowane jest na jego przyszłość. Podczas gdy nieprzyjaciel stara się utrzymać skupienie człowieka na jego przeszłości. Ojciec Niebieski mówi: „MOŻESZ, pomimo tego, co się wydarzyło!” Ale wróg mówi: „NIE MOŻESZ, ze względu na to, co zrobiłeś!” Przebaczający Bóg nie określa nas przez  co zrobiliśmy, ale daje nam szansę poprawy  i odcięcia się od uczynionego zła. Celem szatana jest, abyśmy nie mogli skończyć z czynionym złem i abyśmy stracili nadzieję, że kiedykolwiek tak się stanie. Jeżeli jednak zaufamy Bogu, On pomoże nam narodzić się na nowo. To jednak człowiek musi  powiedzieć Bogu: „Tak. Chcę zerwać ze złem. Pomóż mi w tym Boże. Chcę tego z całego serca, które otwieram na Twoje działanie. Wejdź w nie, kieruj mną i uzdrawiaj”. Kiedy zrobimy to szczerze, On swoją przebaczającą, odkupiającą i odradzającą  mocą nie pozwoli już nigdy, aby przeszłość zatrzymywała  nas przed przyszłością. Z przeszłości powinniśmy wyciągać wnioski, ale nie żyć nią.

W książce pt. „Pozwólcie ogarnąć się miłości” w rozdziale 6. Tak mówi Pan Jezus do Anny: „Człowiek jest płochy, niestały i skłonny do zdrady. Każdy z was poprzez tysiące zdrad przechodzi, idąc do Mnie. Wiem o tym i jestem cierpliwy i wyrozumiały. Kocham was takich, jakimi jesteście, a Moja Miłość jakże jest od waszej różna. Ja kocham zawsze, niezmiennie i równie silnie każdego z was, czy jest dobrym synem, czy wyrodnym; czy w przyjaźni ze Mną żyje, czy pracuje nad szerzeniem nienawiści i rzuca na Mnie oszczerstwa. Chcę, aby Moja niewzruszona Miłość była dla was ostoją, oparciem i nadzieją.Postawiłem przed rodem ludzkim ten pewnik, abyście widzieli Miłość Moją jako latarnię morską w oceanie burz, w jakim żyjecie, i abyście mieli gdzie wracać. [...] Paradoksem jest, że Bóg pragnie miłości człowieka. Tak, lecz po to, aby móc go zbawić. Dla niego samego konieczna jest odpowiedź miłości, gdyż Niebo jest życiem w nieustającej wymianie Miłości pomiędzy Stwórcą a stworzeniem, Ojcem a dziećmi. Dlatego Syn Boży mówił: “Królestwo Niebieskie w was jest". Tylko od człowieka zależy, czy zechce żyć w miłości ze Mną, Który ofiarowuję mu Siebie. Lecz jeśli chce Mnie przyjąć, już na ziemi żyć może ze Mną, Bogiem i Ojcem  Swoim. Do takiego życia we wzajemnej Miłości zapraszam każdego z was. I nie jest ważne, ile lat człowiek nienawidził Mnie, obywał się beze Mnie, gardził Mną, starał się zniszczyć Moje dzieło lub Moje dzieci. Jeśli nawet do ostatniego dnia, do ostatniej godziny odrzucał Mnie, a wreszcie przejrzał, zapragnął i przyjął - nawet ostatnim krzykiem, oddechem, myślą - jestem szczęśliwy, bo to dziecko moje ocalone jest i żyć będzie. Nic wam nie pamiętam, zmazuję winy. Przekreślam błędy i rzucam w nieistnienie. Cel został osiągnięty – człowiek będzie szczęśliwy. Otrzyma dom, do którego przeznaczyłem go - wzywając do istnienia. Dla Mnie nie są ważne wasze winy i błędy, które musicie popełniać, zanim w poszukiwaniu i mozołach, w pomyłkach i bólu znajdziecie Mnie. Istotne jest, że odnajdujecie Ojca, Który oczekuje was... ”

Nie jeden raz i nie jeden człowiek pogubi się na ścieżkach życia, egzystując nie tylko w zgodzie z prawami Bożymi, ale i z własnym sumieniem. Przyczyny mogą być różne: źle ulokowana miłość, nałóg, chęć szybkiego i dużego zysku. Po latach przychodzi refleksja, że to był błąd. Trudno jednak zawrócić ze źle obranej drogi. Wkrada się poczucie braku nadziei. Są ludzie, którzy chcieliby szukać ratunku u Pana Boga, ale boją się, że jest za późno lub, że Bóg im nie wybaczy. Otóż odpowiedź jest bardzo prosta: „Nie, nie jest za późno. Nigdy nie jest za późno dla Boga”. W objawieniu dla Anny Pan Jezus powtarza to wiele razy. Potwierdzają to też życiorysy wielu ludzi i ich nawróceń jak np. św. Augustyna czy św. Marii Magdaleny i innych mniej znanych osób. Znalazłoby się ich nie mało także tych żyjących nam wspołcześnie. Wiele opisów takich „powstań” do nowego życia można znaleźć w działach z korespondencją w czasospismach katolickich.

Miłosierdzie nie tylko pozwala na „wyrównanie strat”, ale daje jeszcze więcej, niż potrafimy sobie na początku wyobrazić, niezależnie od tego, jakie grzechy, zbrodnie czy przewinienia byśmy popełnili. Nigdy nie wolno pozwolić sobie wmówić, że jest za późno, że nie da się nic zmienić - wystąpić ze złych organizacji, odstąpić od nieuczciwychch umów czy niszczących związków emocjonalnych.  I nie zastanawiaj się, w jaki sposób to zostanie Ci uczynione, po prostu przyjmij to do wiadomości i uwierz w to. Bóg Cię kocha, a miłosierdzia Jego nie da się pojąć ludzkim umysłem. Są tylko dwa  warunki. Nawrócenie musi być szczere i wolne.

Anna tak przekazuje w różnych rozdziałach  książki pt. „Pozwólcie ogarnąć się miłości”:

„Spotkanie wasze ze Mną, stworzenia ze Stwórcą, dzieci odzyskanych, a wciąż marnotrawnych z Ojcem Miłosiernym; spotkanie człowieka z Bogiem odbywa się w warunkach wolności i nigdy inaczej.

- Ja jestem, Wolnością. Kto do Mnie przychodzi - staje się wolny prawdziwie.

- Wyzwalam was ze wszystkich uwarunkowań świata.

- We wszystkich wydarzeniach życia stajecie się - ze Mną - wolni w wyborach waszych, bo Ja jestem waszym ŚWIATŁEM, PRAWDĄ i DROGĄ. Ja Was umacniam w wyborach waszego rozumu i woli, obdarzam was wytrwałością

i męstwem.

- Żyję w was i walczę za was. Głos Mój słyszycie wyraźnie w sumieniu swoim i wtedy nie ma na świecie nic mocniejszego od was, co by was zwyciężyć mogło.” [Cz. I rozdz. 1]

 

Biedny, samotny, zagubiony człowieku! Czy sądzisz, że dlatego, iż nie znasz Mnie, nie wzywasz lub odrzucasz, Ja mniej ciebie kocham?[ Cz. V rozdz. 7]

 

Chcę, człowieku, abyś wiedział, że Bóg jest Przyjacielem twoim. Chcę, synu, abyś zrozumiał, że nikt nie kocha cię tak, jak Ja. Pragnę, abyś przyjął Miłość, którą Bóg twój ofiarowuje ci. Pragnę, byś zechciał podjąć Moje zaproszenie do Przyjaźni, do wspólnego życia, gdyż pragnę dla ciebie szczęścia największego i wieczystego. I nic Mi nie przeszkadza twój stan: chwiejność, słabość i grzech, gdyż znam ciebie i właśnie dlatego śpieszę się do ciebie, że tak biedny jesteś i zginąć możesz beze Mnie. [Cz, V rozdz. 8]

 

Tylko wołajcie Mnie! Wołajcie głośno, natarczywie i nie ustawajcie, aż przyjdę. Macie prawo wołać Mnie i krzyczeć tym głośniej, im bardziej chorzy jesteście. [Cz. V rozdz. 8 ]

 

Ja zmordowanym i głodnym Sam wychodzę na spotkanie. A ze sobą zabieram leki potrzebne i wodę, i pożywienie stosowne, bo rozumiem słabość waszą, bezsilność i wyczerpanie.

Dlatego niczego od was nie chcę, przeciwnie - to Ja niosę wam Dary Moje. A wy obawiacie się wyrzutów, wymagań, nagany lub kary...

Dzieci! Na spotkanie z wami spieszy MIŁOŚĆ, aby ogarnąć was i przycisnąć do serca.” [Cz. V rozdz. 8].

I na koniec rada, jak tego dokonać: uwierzyć w Jezusa Chrystusa i Jego miłość, zrobić solidny rachunek sumienia, żałować za swoje grzechy, iść do spowiedzi, odprawić pokutę i zerwać z tym, co Cię oddzielało od Boga. Przy okazji na każdym etapie swojego dalszego życia  prosić o pomoc Pana Boga, o łaskę nawrócenia, żalu, wytrwania; powierzać Panu Bogu wszystkie swoje troski i swoich bliskich. Miłosierdzie Boże ponad wszystkie dzieła Jego (Psalm 145 (144), 9)! Bóg przebacza i przyjmuje na nowo do swojej owczarni. Trzeba tylko tego chcieć, otworzyć swoje serce i umysł na działanie Boga i dużo się modlić.

Niezależnie od tego, co zrobiłeś, niezależnie od tego, co inni ci zrobili i niezależnie od głębokości twojego dołu, w jakim się znajdujesz… Pan Bóg wciąż cię kocha, przebaczy ci, odnowi twoje życie i sprawi, że staniesz się Jego posłańcem.  On ciebie potrzebuje i znajdzie dla ciebie zajęcie, które przyniesie ci wiele radości. Musisz jednak uwierzyć w to, że Zbawiciel może wyzwolić cię od zła. Musisz zawierzyć Panu Bogu i oddać Mu swoje dalsze życie. To zależy tylko od ciebie. Ruch jest po twojej stronie. On zawsze czeka. „Jeśli nawet do ostatniego dnia, do ostatniej godziny odrzucał Mnie, a wreszcie przejrzał, zapragnął i przyjął - nawet ostatnim krzykiem, oddechem, myślą - jestem szczęśliwy, bo to dziecko moje ocalone jest i żyć będzie.”[Anna, rozdz. 6].

                                                                                                          Eulalia Ryszkowska

 

 

 

 

ZARZĄDZENIE W SPRAWIE DYSPENSY OD UCZESTNICTWA WE MSZY ŚW. NIEDZIELNEJ

W nawiązaniu do Zarządzenia Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski (1/2020) z 12 marca 2020 roku, biskup ordynariusz Jan Tyrawa, odwołuje udzieloną wcześniej dyspensę od uczestnictwa w niedzielnych Mszach Świętych.

 

Jednocześnie zostaje utrzymana dyspensa dla osób w podeszłym wieku, osób z objawami infekcji oraz osób, które czują obawę przed zarażeniem.

 

Ks. Grzegorz Nowak

Kanclerz Kurii

 

 

Informacja pobrana ze strony Diecezji Bydgoskiej

 

 

 

DROGA KRZYŻOWA PANA JEZUSA NASZĄ DROGĄ

STACJA I JEZUS W OGRODZIE OLIWNYM

Popatrzmy, jak modli się skupiony Pan Jezus. Skupiony, cały zanurzony na rozmowie z Ojcem.

A jak my się modlimy? Czy nasza modlitwa jest miła Bogu? Może o niej zupełnie zapominamy albo tak króciutko, aby tylko zaliczyć? Możemy bez większego zaangażowania odczytać cały ,,stosik" modlitw i na tym koniec!

Jest tam też różaniec, gdzie w trakcie jego odmawiania nie skupimy się na danej tajemnicy, tylko myślami ,,odpływamy" gdzieś daleko . Trzeba dużego skupienia, czasu, wyciszenia, aby naszej szczerej rozmowy z Panem Bogiem nic nie rozpraszało... A może tylko ,,jak trwoga , to do Boga"?

A ile w naszej modlitwie jest uwielbienia, dziękczynienia, żalu? Może jest tylko cała litania próśb? I do tego modlitwa w pośpiechu, niedbała... A nawet przy próbach, czy mówimy: Bądź wola twoja?

Czy na modlitwie zwracamy się z wiarą, miłością i ufnością? Czy potrafimy oddać nasze troski bez reszty Miłosiernemu Zbawicielowi? A może, w tych naszych zawirowaniach, problemach, niedoskonałościach, za przykładem włoskiego mistyka o. Dolindo Ruotolo powiemy: ,,Jezu, Ty się tym zajmij"? Czy poprosimy Panie Jezu, serca pokornego, uczyń serce moje według Serca Twego? Warto prosić o pokorę i o krzyż. Krzyż to coś naturalnego w naszym życiu, a Pan Jezus zaprasza „Chodź ze Mną zbawiać świat w kolejny już wiek".

Czy potrafimy kontemplować oblicze Chrystusa... Patrzeć i milczeć... To też jest modlitwa. Piękna modlitwa. Dajmy Mu coś z głębi serca. Zanurzmy się w Chrystusie... Trwajmy...

Czy od najmłodszych lat uczymy dzieci modlitwy ze zrozumieniem? Są wydania książkowe, które przy pomocy obrazków, przybliżają dzieciom modlitwę. Czy modlimy się razem z nimi? Klęczących, modlących się rodziców może sobie dziecko przypomnieć po latach, nawet wtedy gdy czasami się zagubi i wtedy może wrócić do Pana Boga. Przykład zawsze pociąga.

Babcia Stanisława przygląda się wnuczce, która układa do snu swoje dzieci bez modlitwy... Po chwili stwierdza: ,,Dorotko, kładziesz dzieci spać bez pacierza, jak świnki?"

Nie straszmy dzieci: „Bozia cię ukarze”. „Bozia się gniewa” Ta infantylność prowadzi u niektórych do tego, że w wieku dojrzałym wzbudzamy w nich niechęć do Kogoś, kto może im zagrażać. Mówimy do nich zwyczajnie. Na przykład: „Panu Jezusowi jest smutno, a On ciebie tak mocno kocha”. Bądźmy wzorem matki, ojca, aby pojęcie Boga Ojca nie było zamazane, niepojęte, trudne do zrozumienia. Obraz własnego ojca przenosi się na Boga Ojca. Postać złego lub nieudolnego rodzonego ojca sprawia, że trudno jest zrozumieć miłość Ojca Niebieskiego.

Pan Jezus , przed ważną decyzją życiową, długie godziny spędzał na modlitwie. W Ogrójcu towarzyszył Mu Anioł. Czy my potrafimy zwracać się do Bożych posłańców, do naszych Aniołów Stróżów prosząc ich o pomoc? Jak pięknie można wykorzystać modlitwę do Anioła Stróża w wychowywaniu dzieci, poczynając od najprostszych czynności codziennych prowadząc przez poszczególne etapy dnia, a tym samym zbliżać dzieci do świętych postaci.

Możemy stwierdzić „Pan Bóg wie, czego nam potrzeba - to po co się modlić?”

Jednym z największych darów, jakie dał nam Stwórca, jest wolność. On wie, czego nam potrzeba , ale nie chce ingerować w nasze życie wbrew naszej woli. Pragnie relacji z nami. Modlitwa to rozmowa z Panem Bogiem, dzięki której nawiązujemy tę relację. Nie ma na świecie żadnej relacji bez komunikacji. Nie powiemy osobie, która kochamy: „Wiesz, bardzo Cię kocham, ale nie mam czasu z Tobą rozmawiać i przebywać”. To byłby absurd. Podczas modlitwy odkrywamy, że Pan Bóg daje nam to, o co prosimy. Nie wszystko naraz, nieraz trzeba poczekać. Ale zawsze wtedy poznajemy Go lepiej i doświadczamy tego, że nas kocha i troszczy się o nas. Modlitwa to wyraz zgody człowieka, który w swojej wolności prosi, żeby Pan Bóg działał. Ona jest potrzebna bardziej nam, niż Panu Bogu. To czas na rozmyślanie, zaglądanie w głąb siebie w Jego obecności, zwierzanie się ze swoich tajemnic. Jeżeli jesteśmy otwarci, to On wiele może nam podpowiedzieć i nami pokierować.

Jak się zatem modlić? Jak tylko chcemy! Najważniejsze w modlitwie jest to, by ona była! Sposobów jest wiele. Poznajmy je. I oprócz tych wyuczonych, które są piękne i bardzo potrzebne, znajdźmy też ten sposób, ten rodzaj modlitwy dobry dla siebie, albo wymyślony swój własny. To przyniesie owoce.

Przez kolejne 3 lata rozważamy hasło: „Eucharystia daje życie”. W czasie Mszy św. wyprosimy najwięcej . Stoimy tu w obecności Bożego Majestatu i Dobroci. Słyszymy wezwanie do modlitwy, po którym następuje chwila ciszy. To czas, by przedstawić Panu Bogu nasze modlitwy: prośby, podziękowania, żal za grzechy, smutki, radości, nadzieje... To czas, by powiedzieć, z czym przybywamy na Eucharystię. Czas zadumy, otwarcia i wylania serca przed Panem Bogiem. Módlmy się prosto swoimi słowami, tak jak potrafimy, w ciszy i skupieniu. Nie trzeba wielkich słów. Tu ważne są nasze serca. Potem kapłan wypowiada modlitwę całego Kościoła. Słuchajmy uważnie tych słów, by na końcu potwierdzić swoim amen”, bo to jest nasza zgoda , nasze „tak”, na to, co wypowiedział kapłan. Niech się tak stanie, jak on prosi.

Iwona Łabiszak

 

 


Nowenna Pompejańska

 

Nowenna Pompejańska nazywana jest też nowenną „nie do odparcia”, ponieważ Matka Boża złożyła obietnicę, że każdy, kto przez 54 dni odmówi różaniec, prosząc o konkretną łaskę - otrzyma ją.

Nowenna to dziewięciodniowe nabożeństwo odmawiane zazwyczaj w jednej konkretnej intencji.  Nowenna pompejańska jest specyficzną modlitwą, bo składa się z sześciu nowenn.

Powstała prawdopodobnie w Pompejach i została rozpropagowana przez dominikańskiego tercjarza bł. Bartłomieja Longo. Jako student związał się z ruchem satanistycznym, który dość mocno działał w ośrodkach akademickich. Był zafascynowany okultyzmem i doszedł nawet do wtajemniczenia na poziomie kapłana. Wiele grup studenckich w Neapolu oraz innych ośrodkach w krajach zachodniej Europy podlegało wtedy wpływom ruchów masońskich i satanistycznych.

Błogosławiony Bartłomiej Longo dwa lata trwał w tych praktykach. Przeżywał wielkie ciemności, chciał popełnić samobójstwo. Znajomy katolik umówił go w końcu na spotkanie z księdzem, który przekonał Bartłomieja, że musi powierzyć się Matce Bożej. I rzeczywiście tak uczynił. Wyszedł z ciemności, ale przez cały okres nawrócenia mocno przeżywał swoje odejście od Boga i miał straszne pokusy rozpaczy.

Kiedyś przyjechał do Pompejów, gdzie znajoma prosiła go, by zajął się terenem, który dzierżawiła. Podjął się tego zadania i gdy tam przebywał, nadal przeżywał ogromne ciemności. W pewnym momencie usłyszał słowa: „Jak będziesz się modlił na różańcu i propagował Różaniec, to Ja cię z tego uleczę”. To były słowa Matki Bożej. Zaczął odmawiać Różaniec i odzyskał spokój. W Pompejach odbudował kościół, wybudował sanktuarium Matki Bożej, do którego przywiózł obraz Matki Bożej Różańcowej ze św. Dominikiem. Pewnego dnia przyszła do niego kobieta, która została uzdrowiona za pośrednictwem Matki Bożej. W chorobie usłyszała wskazanie, że powinna modlić się na różańcu przez 54 dni. Pierwsze 27 dni miała prosić o uzdrowienie, a przez kolejne 27 dni miała dziękować. Po 54 dniach została uzdrowiona. Przyszła i opowiedziała o tym Bartłomiejowi. On natomiast zaczął w Pompejach propagować nowennę zwaną dzisiaj pompejańską. Papieże uznali tę nowennę oraz objawienia z nią związane jako prawdziwe ze względu na ogromną skuteczność.

Jak się modlić? Nowenna pompejańska trwa 54 dni. Każdego dnia odmawiamy trzy części różańca świętego (radosną, bolesną i chwalebną). Jeśli ktoś chce, może odmawiać czwartą część z tajemnicami światła. Przed rozpoczęciem różańca wymieniamy najpierw intencję (tylko jedną), a następnie mówimy: Ten różaniec odmawiam na Twoją cześć, Królowo Różańca świętego”.

Odmawiamy modlitwy początkowe różańca (Wierzę w Boga, Ojcze Nasz, 3 Zdrowaś Mario, Chwała Ojcu) – jeden raz na początku nowenny w danym dniu.

Odmawiamy różaniec – wszystkie 15 tajemnic (do nowenny pompejańskiej można dołączyć również tajemnicę światła). Nie trzeba odmawiać wszystkich tajemnic za jednym razem – modlitwę można podzielić, np. na pory dnia. Po zakończeniu każdej części różańca odmawiamy modlitwy: błagalną bądź dziękczynną.

Modlitwy błagalne (odmawiane pierwsze 27 dni) i dziękczynne (kolejne 27 dni) w Nowennie Pompejańskiej:

Modlitwy końcowe w trakcie części błagalnej: Pomnij o miłosierna Panno Różańcowa z Pompejów, jako nigdy jeszcze nie słyszano, aby ktokolwiek z czcicieli Twoich, z Różańcem Twoim, pomocy Twojej wzywający, miał być przez Ciebie opuszczony. Ach, nie gardź prośbą moją, o Matko Słowa Przedwiecznego, ale przez święty Twój różaniec i przez upodobanie, jakie okazujesz dla Twojej świątyni w Pompejach wysłuchaj mnie dobrotliwie. Amen.

Modlitwy końcowe w trakcie części dziękczynnej: Cóż Ci dać mogę, o Królowo pełna miłości? Moje całe życie poświęcam Tobie. Ile mi sił starczy, będę rozszerzać cześć Twoją, o Dziewico Różańca Świętego z Pompejów, bo gdy Twojej pomocy wezwałem, nawiedziła mnie łaska Boża. Wszędzie będę opowiadać o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś. O ile zdołam będę rozszerzać nabożeństwo do Różańca Świętego, wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszłaś się ze mną, aby i niegodni, tak jak i ja, grzesznicy, z zaufaniem do Ciebie się udawali. O, gdyby cały świat wiedział jak jesteś dobra, jaką masz litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie. Amen.

Na koniec odmawiamy modlitwę „Pod twoją obronę” oraz trzy razy z ufnością prosimy: „Królowo Różańca świętego, módl się za nami”.

Nowenna Pompejańska jest szkołą modlitwy i należy odmawiać ją codziennie. Jeżeli z jakiegoś powodu ją przerwiemy, należy zacząć od nowa.

Dlaczego 54 dni? Nowenna kojarzona jest z dziewięcioma dniami modlitw. W przypadku Nowenny Pompejańskiej modlitwa trwa 54 dni. Skąd ta różnica? Matka Boża w objawieniu poleciła odmówić trzy nowenny dziękczynne i trzy błagalne. Daje to 6 nowenn po 9 dni, co daje razem 54 dni.

Nowenna Pompejańska dzieli się na dwie części po 27 dni – część błagalną i dziękczynną. Modlitwie towarzyszy przez cały czas jedna intencja.