Transmisja Mszy Św. na żywo z naszej parafii

W każdą niedzielę o godzinie 10:00, w środę o godzinie 18:30.

Transmisje dostępne w zakładce „Transmisja” po lewej stronie.

 

 

Dzieje węgierskiego zamku w Niedzicy

 

Widok zamku w Niedzicy z wysokości murów zamku w Czorsztynie. Fotograf ks. Leszek Chudziński

 

            Nie sposób mówić o historii zamku w Czorsztynie, nie wspominając jednocześnie historii położonego na przeciwnym brzegu obecnego Zalewu Czorsztyńskiego, zamku w Niedzicy. Sprawa jest tym bardziej zasadna, jeśli zwrócimy uwagę na fakt, że w dawnych układach były to zamki graniczne: jeden po polskiej, a drugi po węgierskiej stronie granicy, biegnącej na Dunajcu.

            Zapisy tyczące zamku w Niedzicy, znajdujemy po raz pierwszy w 1330 roku. Jan Berzewiczy, brat Kokosza, fundatora położonego niedaleko Dunajca „Czerwonego Klasztoru”, wybudował zamek zwany „castrum Dunaiec”.

            W dzisiejszym układzie zamku, najstarsza jego część jest zwana zamkiem górnym. W XV wieku – pierwsza rozbudowa zamku – umocnienie murów.

            Niedzica pozostawała w posiadaniu rodziny Berzeviczych przez ponad 100 lat. W 1439 roku zamek należał do Jana Schwarza Berzeviczy.

            W dziejach zamku w 1470 roku zarządcą zamku był Emeryk Zapoloya, od 1507 zarządza nim rodzina Horwathów. 1529 rok, to czas, kiedy władzę nad zamkiem niedzickim przejmuje polski magnat Hieronim Łaski herbu Korab z rodziną – żoną Anną i synem Olbrachtem. To hulaka, prowadzący dynamiczne, nie zawsze zgodne z zasadami moralnymi. Jego syn Olbracht Łaski poszedł w ślady ojca i w 1589 sprzedał zamek ponownie rodzinie Horwathów.

            W 1670 roku zarządcą zamku jest baron Sylwester Giovanelli. Zamek znowu przechodzi w ręce rodziny Horwathów. W wieku XVII twierdzę rozbudowuje Jerzy Horwatha. Rozbudowa polegała na dobudowaniu trzypiętrowego budynku mieszkalnego oraz podwyższeniu murów. Wnętrza otrzymały późnorenesansowy wystrój.

            Z upływem czasu, zamek popadł w zapomnienie i zaniedbanie. Jego właściciel Andrzej Horwath nie interesował się zamkiem. Gdy jego posiadłość w Palocsy na Węgrzech spłonęła, postanowił powrócić do Niedzicy i zamieszkać w zamku.

            W 1829 roku, zamek przejęli jego bracia Ferdynand i Aleksander. Aleksander umiera bezpotomnie i zamek przechodzi na własność jego żony Kornelii. Poślubiła ona Alapiego z Salamonów. Ta właśnie rodzina władała zamkiem formalnie do 1945 roku.

            Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę w 1918 roku, Niedzica formalnie znalazła się w granicach odrodzonej Rzeczypospolitej.

            W 1937 roku rząd polski podjął rokowania z ostatnią właścicielką zamku Iloną Salamon w sprawie wykupu majątku. Rokowania zakończyły się niepowodzeniem.

            W 1924 roku majątek niedzicki wyceniono na 447 tysięcy złotych. Odziedziczyły go dzieci: Geza, Istvan, Margit i Ewa oraz wdowa Ilona hrabina z Bethenów Salamon.

            Status lokalizacyjny i prawny niedzickiej fortecy zmienił się definitywnie po 1945 roku. Zamkiem zajęło się Stowarzyszenie Historyków Sztuki. Dzięki nowemu właścicielowi prowadzono w latach 1949-1982 prace konserwatorskie, dzięki którym obiekt spełnia dziś funkcje zamkowe, turystyczne i hotelarskie.

            Z historią zamku w Niedzicy, wiążą się dwa wydarzenia: pierwsze z nich to tzw. „zastaw spiski”, o którym szerzej wspomniałem przy okazji pisania historii zamku w Lubowli.

            Przypomnijmy, że „zastaw spiski” to pożyczka – zastaw 37 tys. kop praskich groszy, czyli ok. 7,5 tony srebra, który przedstawiciele króla Władysława Jagiełły wypłacili królowi węgierskiemu Zygmuntowi Luksemburskiemu właśnie na zamku w Niedzicy.

            Dodajmy w tym miejscu, że ów zastaw nigdy nie został zwrócony.

            Drugie wydarzenie, to sprawa tzw. „skarbu Inków”.

            Pod koniec XVIII wieku, jeden z właścicieli zamku, Sebastian Berzeviczy pojął za żonę Indiankę
z plemienia Inków. Z tego małżeństwa urodziła się dziewczynka Umina, która później pojęła za męża królewskiego potomka Inków Tupaca Amaru. Amaru był zamieszany w antyhiszpańskie powstanie Indian, a także niewyjaśnione losy indiańskiego skarbu.

            Potomek rodu Uminy, Andrzej Benesz, wschodząca gwiazda polskiej polityki w nowym, socjalistycznym ustroju, dnia 31 lipca 1946 roku spod kamiennego stopnia schodów przy pierwszej bramie górnego zamku niedzickiego, wydobył ołowianą kasetę zawierającą inkaskie pismo węzełkowe, tzw. kipu.

            Wacław Benesz, bratanek Sebastiana Berzeviczego, adoptował syna Uminy, wychował go pod nazwiskiem Antoni Unkas na zamku na Morawach. Zainteresowanie skarbem zaniknęło, aż do połowy XX wieku, kiedy to jeden z pracowników Unkasa podjął na nowo temat swojej rodziny. Był to Andrzej Benesz z Bochni, prawnik z zawodu, a także archeolog i jak już wspomniałem, polityk. Z jego inicjatywy w archiwum kościoła św. Krzyża w Krakowie w 1946 roku, udało się odnaleźć łacińską kopię testamentu. Na podstawie treści tego dokumentu znaleziono drugą wersję testamentu sporządzoną w indiańskim piśmie węzełkowym. Ukryta była ona, jak już wyżej zaznaczyłem, w schodach bramy prowadzącej na wysoki zamek niedzicki. Podobno potomek Unkasa przekazał znalezisko przybyłej z Ameryki Południowej delegacji, która w Krakowie odczytała testament, po którym wszelki ślad później zaginął. Zaś Andrzej Benesz zginął w wypadku samochodowym, co dało powód do rozmaitych, myślowych spekulacji.

            Historia inkaskiej księżniczki i jej syna ma swój, jeszcze jeden – tym razem tajemniczy wątek. Po tragicznej śmierci Uminy widywano jej zjawę błąkającą się po murach i korytarzach niedzickiego zamku. W okolicy opowiadano historię o jednym z furmanów, Jakubie, którego pewnego jesiennego wieczora, spotkała przerażająca przygoda. Po skończonym dniu pracy, mężczyzna odprowadził kobiety ze służby do ich sypialni.

Gdy to uczynił i wracał już do swojej izby, trafił do komnaty, której nigdy wcześniej nie widział. Spotkał w niej kobietę, lecz przekonany, że przez przypadek zaszedł do gościnnej części zamku, przeprosił i szybko chciał odejść. W tym momencie nieznajoma rzekła: „wyprowadź mnie stąd”. Jakub ruszył więc z kobietą i po chwili znaleźli się w pomieszczeniu, którego furman też nie mógł rozpoznać. Nieznajoma skierowała swe kroki
w stronę łoża i podziękowała za pomoc. W tym momencie Jakub zobaczył, że łoże było srebrną trumną, w której spoczywało ciało niewiasty z krwawą plamą na piersiach. Wszędzie dookoła leżały rozrzucone kosztowności. Woźnica rzucił się do ucieczki lecz przerażony omdlał. Rano służba znalazła go nieprzytomnego na zamkowym dziedzińcu. Okazało się, że ze strachu Jakub w jedną noc, całkiem osiwiał i od tej pory nazywany był w Niedzicy, Jakubem Białym.

            Ta legenda, w której fikcja przeplata się z faktami historycznymi, należy do najbardziej znanych w Pieninach.

            Ja zachęcam w czasie górskich wypraw do odwiedzenia zamków w Starej Lubawli na Słowacji, zamku w Czorsztynie i zamku w Niedzicy.

 

 

Oprac. na podstawie: „Legendy Pienin”, Kraków 1996 - ks. Leszek Chudziński

 

 

 


Nowenna Pompejańska

 

Nowenna Pompejańska nazywana jest też nowenną „nie do odparcia”, ponieważ Matka Boża złożyła obietnicę, że każdy, kto przez 54 dni odmówi różaniec, prosząc o konkretną łaskę - otrzyma ją.

Nowenna to dziewięciodniowe nabożeństwo odmawiane zazwyczaj w jednej konkretnej intencji.  Nowenna pompejańska jest specyficzną modlitwą, bo składa się z sześciu nowenn.

Powstała prawdopodobnie w Pompejach i została rozpropagowana przez dominikańskiego tercjarza bł. Bartłomieja Longo. Jako student związał się z ruchem satanistycznym, który dość mocno działał w ośrodkach akademickich. Był zafascynowany okultyzmem i doszedł nawet do wtajemniczenia na poziomie kapłana. Wiele grup studenckich w Neapolu oraz innych ośrodkach w krajach zachodniej Europy podlegało wtedy wpływom ruchów masońskich i satanistycznych.

Błogosławiony Bartłomiej Longo dwa lata trwał w tych praktykach. Przeżywał wielkie ciemności, chciał popełnić samobójstwo. Znajomy katolik umówił go w końcu na spotkanie z księdzem, który przekonał Bartłomieja, że musi powierzyć się Matce Bożej. I rzeczywiście tak uczynił. Wyszedł z ciemności, ale przez cały okres nawrócenia mocno przeżywał swoje odejście od Boga i miał straszne pokusy rozpaczy.

Kiedyś przyjechał do Pompejów, gdzie znajoma prosiła go, by zajął się terenem, który dzierżawiła. Podjął się tego zadania i gdy tam przebywał, nadal przeżywał ogromne ciemności. W pewnym momencie usłyszał słowa: „Jak będziesz się modlił na różańcu i propagował Różaniec, to Ja cię z tego uleczę”. To były słowa Matki Bożej. Zaczął odmawiać Różaniec i odzyskał spokój. W Pompejach odbudował kościół, wybudował sanktuarium Matki Bożej, do którego przywiózł obraz Matki Bożej Różańcowej ze św. Dominikiem. Pewnego dnia przyszła do niego kobieta, która została uzdrowiona za pośrednictwem Matki Bożej. W chorobie usłyszała wskazanie, że powinna modlić się na różańcu przez 54 dni. Pierwsze 27 dni miała prosić o uzdrowienie, a przez kolejne 27 dni miała dziękować. Po 54 dniach została uzdrowiona. Przyszła i opowiedziała o tym Bartłomiejowi. On natomiast zaczął w Pompejach propagować nowennę zwaną dzisiaj pompejańską. Papieże uznali tę nowennę oraz objawienia z nią związane jako prawdziwe ze względu na ogromną skuteczność.

Jak się modlić? Nowenna pompejańska trwa 54 dni. Każdego dnia odmawiamy trzy części różańca świętego (radosną, bolesną i chwalebną). Jeśli ktoś chce, może odmawiać czwartą część z tajemnicami światła. Przed rozpoczęciem różańca wymieniamy najpierw intencję (tylko jedną), a następnie mówimy: Ten różaniec odmawiam na Twoją cześć, Królowo Różańca świętego”.

Odmawiamy modlitwy początkowe różańca (Wierzę w Boga, Ojcze Nasz, 3 Zdrowaś Mario, Chwała Ojcu) – jeden raz na początku nowenny w danym dniu.

Odmawiamy różaniec – wszystkie 15 tajemnic (do nowenny pompejańskiej można dołączyć również tajemnicę światła). Nie trzeba odmawiać wszystkich tajemnic za jednym razem – modlitwę można podzielić, np. na pory dnia. Po zakończeniu każdej części różańca odmawiamy modlitwy: błagalną bądź dziękczynną.

Modlitwy błagalne (odmawiane pierwsze 27 dni) i dziękczynne (kolejne 27 dni) w Nowennie Pompejańskiej:

Modlitwy końcowe w trakcie części błagalnej: Pomnij o miłosierna Panno Różańcowa z Pompejów, jako nigdy jeszcze nie słyszano, aby ktokolwiek z czcicieli Twoich, z Różańcem Twoim, pomocy Twojej wzywający, miał być przez Ciebie opuszczony. Ach, nie gardź prośbą moją, o Matko Słowa Przedwiecznego, ale przez święty Twój różaniec i przez upodobanie, jakie okazujesz dla Twojej świątyni w Pompejach wysłuchaj mnie dobrotliwie. Amen.

Modlitwy końcowe w trakcie części dziękczynnej: Cóż Ci dać mogę, o Królowo pełna miłości? Moje całe życie poświęcam Tobie. Ile mi sił starczy, będę rozszerzać cześć Twoją, o Dziewico Różańca Świętego z Pompejów, bo gdy Twojej pomocy wezwałem, nawiedziła mnie łaska Boża. Wszędzie będę opowiadać o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś. O ile zdołam będę rozszerzać nabożeństwo do Różańca Świętego, wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszłaś się ze mną, aby i niegodni, tak jak i ja, grzesznicy, z zaufaniem do Ciebie się udawali. O, gdyby cały świat wiedział jak jesteś dobra, jaką masz litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie. Amen.

Na koniec odmawiamy modlitwę „Pod twoją obronę” oraz trzy razy z ufnością prosimy: „Królowo Różańca świętego, módl się za nami”.

Nowenna Pompejańska jest szkołą modlitwy i należy odmawiać ją codziennie. Jeżeli z jakiegoś powodu ją przerwiemy, należy zacząć od nowa.

Dlaczego 54 dni? Nowenna kojarzona jest z dziewięcioma dniami modlitw. W przypadku Nowenny Pompejańskiej modlitwa trwa 54 dni. Skąd ta różnica? Matka Boża w objawieniu poleciła odmówić trzy nowenny dziękczynne i trzy błagalne. Daje to 6 nowenn po 9 dni, co daje razem 54 dni.

Nowenna Pompejańska dzieli się na dwie części po 27 dni – część błagalną i dziękczynną. Modlitwie towarzyszy przez cały czas jedna intencja.