Pustynia, miejsce kuszenia

 

Zaraz też Duch wyprowadził Go na pustynię, A przebywał  na pustyni czterdzieści dni, kuszony przez szatana, i był ze zwierzętami, aniołowie zaś mu służyli (Mk 1, 12-13).

Dwie sceny: chrztu i kuszenia Pana Jezusa stanowią jedną całość. Podczas chrztu objawia się Bóg Ojciec. Wtedy następuje proklamacja Mesjasza. Głównym celem opowiadania o kuszeniu jest wskazanie na Boże synostwo i mesjańską godność Pana Jezusa. To nie diabeł, lecz Duch Boży był inicjatorem pokus – Duch wyprowadził Go. Duch działa zaskakująco. W chwili chrztu zstąpił na Syna Bożego, ale zamiast Go chronić, wyprowadza Go na pustynię - tam gdzie panują demony, gdzie panuje śmierć.

Jak niegdyś Izrael wyszedł na pustynię, wędrując po niej przez czterdzieści lat, zanim wszedł do Ziemi Obiecanej, tak teraz Jezus przed rozpoczęciem swojej publicznej działalności przebywa czterdzieści dni na pustyni. Przygotowanie do spełnienia wielkich dzieł wymaga ciszy, spokoju, odosobnienia i umartwienia. Kuszenie Pana Jezusa na pustyni łączy się ściśle z poprzedzającą ją działalnością św. Jana Chrzciciela, który na pustyni głosi chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów. Chrzest objawia Boskość Pana Jezusa. Z kolei informacja o kuszeniu Zbawiciela objawia nam Jego ludzką naturę. On jest taki jak my — doświadcza pokus i w tym sensie jest nam bliski. Pełnia miłości ukazała się światu w wydarzeniu krzyża. Na końcu Ewangelii spotkają Go największe z możliwych prób: pokusa ciała, czyli ukrzyżowanie, pokusa duszy, czyli doświadczenie Getsemani, i pokusa ducha, czyli mroczne doświadczenie opuszczenia przez Boga Ojca w godzinie śmierci.

Pan Jezus przebywał na pustyni czterdzieści dni. W ten sposób „kontynuował” tradycje liczby czterdzieści w historii zbawienia: 40 dni padał deszcz, a potem 40 dni trwał potop, 40 lat wędrowali Izraelici przez pustynię, 40 dni Mojżesz przebywał na Synaju, 40 dni badano Kanaan, 40 dni urągał Goliat Izraelitom, 40 dni pokutowała Niniwa i wreszcie sam Chrystus przed rozpoczęciem publicznej działalności 40 dni przebywał na pustyni i był kuszony przez diabła. Liczba czterdzieści ma znaczenie symboliczne – oznacza czas dojrzewania, oczyszczenia; czas nawrócenia, pokuty, powrotu.

Adam nie posłuchał słowa Bożego i wypędzony został z raju na pustynię. Dalsze grzeszne życie ludzi ściągnie potop, gdzie po nim - życie miało być takie jak przed grzechem. Noe ratuje zwierzęta i po potopie zasadza winnicę, czyli ogród. Noe także upada  z powodu owoców i doznaje wstydu, obnażenia, zupełnie jak pierwszy człowiek. Jezus odtwarza raj na pustyni, a nie winnicę jak Noe! Żyje wśród zwierząt, usługują Mu aniołowie i kusi Go szatan, jak w raju. Raj jest możliwy, gdy się wyrzekniemy rajskich wygód: chciwości bogactw, próżności chwały światowej, bezmiernej pychy i samowystarczalności.

Ewangelista św. Marek nie podaje, na czym polegało kuszenie. Opisując pobyt Pana Jezusa na pustyni, posługuje się dwoma symbolami: Chrystus żył wśród zwierząt, a usługiwali Mu aniołowie. Oba symbole obrazują napięcie, w jakim Pan Jezus żył na pustyni i w jakim żyje każdy chrześcijanin: między dzikimi bestiami i aniołami — między popędami i duchem, między agresją i miłością, między dzikimi, destrukcyjnymi tendencjami i czułą, ochraniającą obecnością aniołów. Całe życie jesteśmy rozdarci między tymi dwoma biegunami.

Obecność Pana Jezusa wśród dzikich zwierząt przywraca na ziemi raj, utracony niegdyś przez człowieka. Przywraca harmonię i jedność między człowiekiem, a całym stworzeniem. Aby ten raj nastał na całej ziemi, człowiek musi najpierw przyjąć w pełni naukę Pana Jezusa i nią żyć. Życie w zgodzie ze zwierzętami oraz w jedności z aniołami oznacza powrót do zamierzonej przez Stwórcę pierwotnej harmonii całego stworzenia. Zauważmy, że ten rajski pokój jest owocem zwycięskiej walki z pokusami, z szatanem. Pustynia jest więc zarówno miejscem zmagania, jak i miejscem odnalezionego raju. Ludzkość w Chrystusie wraca do stanu rajskiego.

Każdy z nas – podobnie jak Pan Jezus – musi dać się prowadzić Duchowi Świętemu i udać się na pustynię. Pustynia to dla nas czas wyzwolenia od zachłanności, braku umiaru, poszukiwania pokory i skromności.                                                                                                                                         (RS)

 


Rekolekcje Wielkopostne

 

Środa Popielcowa 14 lutego 2018 roku

  7.00 – Msza św. z nauką rekolekcyjną

  8.30 – Msza św. z nauką rekolekcyjną

15.00 – Koronka do Bożego Miłosierdzia

17.00 – Msza św. z nauką rekolekcyjną

18.30 – Msza św. z nauką rekolekcyjną

 

Czwartek 15 lutego 2018 roku

  8.30 – Msza św. z nauką rekolekcyjną

15.00 – Koronka do Bożego Miłosierdzia

18.30 – Msza św. z nauką rekolekcyjną

 

Piątek 16 lutego 2018 roku

  8.30 – Msza św. z nauką rekolekcyjną i Droga Krzyżowa

15.00 – Koronka do Bożego Miłosierdzia

18.30 – Msza św. z nauką rekolekcyjną i Droga Krzyżowa

 

Sobota 17 lutego 2018 roku

  8.30 – Msza św. z nauką rekolekcyjną

15.00 – Koronka do Bożego Miłosierdzia

17.30 – Nabożeństwo Pokutne

18.30 – Msza św. z nauką rekolekcyjną

 

Niedziela 18 lutego 2018 roku

  7.00 – Msza św. z nauką rekolekcyjną

  8.30 – Msza św. z nauką rekolekcyjną

10.00 – Msza św. z nauką rekolekcyjną

11.30 – Msza św. z nauką rekolekcyjną i nauka stanowa dla rodziców

    dzieci przygotowujących się do 1. Spowiedzi św. i 1. Komunii św.

14.50 – Koronka do Bożego Miłosierdzia

15.00 – Msza św. z nauką rekolekcyjną

    i Gorzkie Żale z kazaniem pasyjnym

18.30 – Msza św. z nauką rekolekcyjną

 

Do Sakramentu Pokuty i Pojednania zapraszamy

pół godziny przed każdą Mszą św. z nauką rekolekcyjną

oraz podczas Nabożeństwa Pokutnego w sobotę o godzinie 17.30.

 


 

Jak postrzegam Pana Jezusa z mozaiki

w moim parafialnym Kościele?

Jesteś Perłą

„ Szla

Pan Jezus szedł brzegiem. Ocean był piękny, spokojny, bezkresny, otwarty… Jego rozmiar ukazywał miłość Boga Ojca do człowieka. Miłość, która nie miała końca a jedyną jej granicą była wolność człowieka, Jego stworzenia. Jego Syn był tam już trzeci raz aby wyłowić Perłę. Zawsze napotykał jakieś przeszkody. Raz był przypływ. Drugi raz potężna burza z piorunami.

Pan Jezus… wysoki, umięśniony, przystojny, o pięknych rysach twarzy, męski i silny. Piękny - On był autentycznie pięknym mężczyzną bo słowo przystojny to zbyt mało aby określić Jego wygląd. Miał duże, zielono – brązowe oczy (w których każdy mógł dostrzec głęboką miłość), ciemne brązowe włosy, długi nos, uszy przylegające do głowy. Z Jego twarzy promieniał uśmiech. Skąd On to  w sobie miał? Hm… Miał ubraną lnianą koszulę - białą jak śnieg - przetkaną złotą nitką (jakby była prosto z żurnala) i lniane białe spodnie (typu bojówki gdyż od zawsze był Bożym Wojownikiem). Na nogach nosił skórzane eleganckie sandały na grubej podeszwie. Taka była najlepsza na długą podróż jaka Go czekała - piechotą brzegiem oceanu. Każdy kto Go mijał obejrzał się za Nim będąc zachwycony. W końcu był Synem Boga, był Królem Wszechświata.

Tego dnia nurkował w oceanie wiele razy. Nie mógł jej wyłowić. Cały czas próbował. Nie poddawał się. Wiedział, że jest tego warta - walki i zmagania się z oceanem do końca, tak długo aż Ją wyłowi. Wypatrzył Ją już wówczas kiedy Jego Ojciec stwarzał świat. Musiał poczekać aż otrzyma słowo „TAK” od Stworzyciela aby Ją wyłowić. Oczami wyobraźni już Ją widział - Piękną, bezbronną, niewinną taką jaka była w zamyśle Boga Ojca. Stworzył ją aby była szczęśliwa i spełniona, aby czuła się kochana i potrafiła kochać, kochać do szaleństwa. Miała być podobna do Niego. Udało się Ona była podobna do Niego.

Pan Jezus wszedł do oceanu, który był zimny. Otrząsnął się tylko i brnął dalej. Mógł przecież na Nią pstryknąć i byłaby już w Jego ręku ale nie chciał tego. Pragnął Ją wyłowić. Chciał aby poczuła, że jest z Nią wszędzie i zawsze.

W końcu otworzył muszlę i zobaczył Ją

Piękną,

bezbronną,

niewinną…

 Złożył na niej swój pocałunek aby cały świat wiedział, że ona jest Jego i nikt nie ma prawa Jej dotknąć bez Jego zgody.

Rzekł do Perły „Pamiętaj, Kim Jesteś moja Piękna”. Perła przecież jest do podziwiania…, zachwycania się Nią…, oglądania…, szanowania Jej..., do noszenia Jej, należy się Nią delikatnie obchodzić...

Ona czekała na Niego od początku swego istnienia… Wiedziała do czego stworzył Ją Bóg Ojciec. Leżąc na dnie oceanu zaczęła się niecierpliwić, wiercić się, ruszać, kręcić a nawet podskakiwać ale nic to nie dało, nie pomogło, nie przyspieszyło - należało poczekać… „Hm… ile można czekać?” zastanawiała się Perła. Zadawała sobie to pytanie wiele razy. Pan Jezus pokazał, że można, należy a przede wszystkim warto na Niego czekać.

Syn Boga szedł dalej brzegiem oceanu. Spotkał piękną kobietę i silnego mężczyznę. Byli małżeństwem. Kochali się do szaleństwa. To dla nich była przeznaczona Perła. Trzymał Ją w ręce. Wiedział od Ojca, że ma Ją im podarować. Tak ciężko było Mu rozstać się z Nią ale wiedział, że taki jest plan, który da Jej szczęście. Powiedział kobiecie która została Jej matką: „Dbaj o Jej piękno” zaś mężczyźnie, który został Jej ojcem: „Nie trać Jej z oczu…”.

Dalej szedł z nimi wzdłuż oceanu, jego piaszczystym brzegiem. Nigdy nie spuszczał ich z oczu. Zawsze był blisko. Później w Jej dalszym życiu ślad pocałunku Pana Jezusa przetrwał wszystko, był niczym nie skalany, ocalał…

Ty jesteś Perłą! Pozwól kochać siebie Jezusowi!

 

„ You are a Pearl” Anetta Szyszkowska

 


 

Nowa mozaika Chrystusa Pantokratora w naszym kościele

 

Kontynuując dzieło budowy i wystroju naszej świątyni podjęte przez śp. księdza kanonika Stanisława Woźniaka w przebudowanym prezbiterium naszego kościoła zawisła mozaika Chrystusa Pantokratora (z języka greckiego Pantokrator to Pan Wszechmogący – porównaj 2Kor 6, 18).

Projektu wystroju prezbiterium, a następnie całej świątyni podjęła się s. Maristella ze Zgromadzenia Uczennic Boskiego Mistrza, a projektu i wykonania mozaiki pracownia Ars Antiqua pana Janusza Sobczyka, który tak przybliża nam teologiczne znaczenie tego wielkiego dzieła:

projekt mozaiki oparty jest na XII wiecznej mozaice Chrystusa Pantokratora z Normańskiej Katedry w Cefalu. O ile tam postać Chrystusa ujęta jest do pasa, zapełniając konchę apsydy, w projekcie bydgoskim Chrystus ujęty jest całopostaciowo. Układ postaci jest niemal kopią mozaiki z Cefalu, zarówno jeśli chodzi o gesty, jak i występujące tam inskrypcje. I tak wokół wieńczącego łuku przechodzącego w koło inskrypcja łacińska, która nie ma przełożenia na Pismo Święte, a jest wyróżnikiem tamtego obiektu: FACTUS HOMO FACTOR HOMINIS FACTIQUE REDEMPTOR + IUDICO CORPOREUS CORPORA CORDA DEUS tzn. Stawszy się człowiekiem [ja] twórca człowieka i Odkupiciel stworzenia + sądzę ciała [jako] cielesny [i] serca [jako] Bóg - tłumaczenie ksiądz biskup Michał Janocha. Na księdze zaś łacińska inskrypcja z Ewangelii według św. Jana: „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za mną nie chodzi w ciemności, lecz będzie miał światło życia” (J 8, 12). Centrum mozaiki to postać Chrystusa ujęta frontalnie w geście błogosławieństwa. Imię Zbawiciela zgodnie z oryginałem zapisane jest za pomocą greckiego tetragramu IC XC, co jest skrótem od Jezus Chrystus. Zgodnie z wszesnochrześcijańską tradycją rozciągniętą na wieki średnie Chrystus odziany jest w chiton w kolorze czerwieni i błysków złota, oznaczający odwieczne bóstwo. Na chiton narzucony jest niebieski himation symbolizujący przyjęte człowieczeństwo. Na prawym ramieniu chitonu widnieje pionowy ozdobny brzeg tzn. clavus, interpretowany jako znak kapłaństwa Chrystusowego. W całej kompozycji mozaiki ten szczegół jest bardzo istotny, gdyż jego plastyczna forma pojawi się w wertykalnym pasie środkowym biegnącym od postaci Pantokratora do miejsca przewodniczenia, a mająca na celu podkreślenie, że kapłaństwo pochodzi od Chrystusa i każdy kapłan działa wyłącznie w Jego imieniu.

W całej przestrzeni mozaiki wyraźnie uwidaczniają się trzy łuki. Pierwszy okalający postać Chrystusa, przechodzący w koło z inskrypcją, symbolizuje Bóstwo Jezusa Chrystusa. Drugi, będący niejako sedium to łuk tęczy symbolizujący nowe przymierze z człowiekiem zawarte przez Pana Boga po potopie. Trzeci najniższy i najskromniejszy, właściwie ledwo widoczny, to niejako portal, brama. Ma ona na celu podkreślenie rangi kapłaństwa nadanego przez samego Jezusa Chrystusa, a wpisanego w tradycję Kościoła żywego. Na tle tego łuku z łacińskim napisem Ego sum ostium – „Ja jestem drogą”, (J 14, 6) rozrywającego poziomą krawędź kompozycji mozaikowej umieszczone jest miejsce przewodniczenia. Takie rozerwanie kompozycji z wprowadzeniem miejsca przewodniczenia w obręb mozaiki symbolizują wiecznie trwające kapłaństwo i podkreśla słowa: „Jak Ojciec mnie posłał, tak i Ja was posyłam” (J 20, 21).

Wszystkim, którzy swoją pracą, talentem, modlitwą, ofiarą duchową i materialną przyczynili się do powstania tego wspaniałego dzieła składamy najserdeczniejsze podziękowania i zapewnienie o nieustającej modlitwie w ich intencji – Bóg zapłać! Tą inwestycją rozpoczynamy wystrój całego kościoła i nowego oświetlenia. Niech Pan Jezus nam w tym błogosławi, a jako Pantokrator, czyli Wszechmocny Pan odbiera należną chwałę i wysłuchuje naszych pokornych modlitw.


Nowenna Pompejańska

 

Nowenna Pompejańska nazywana jest też nowenną „nie do odparcia”, ponieważ Matka Boża złożyła obietnicę, że każdy, kto przez 54 dni odmówi różaniec, prosząc o konkretną łaskę - otrzyma ją.

            Nowenna to dziewięciodniowe nabożeństwo odmawiane zazwyczaj w jednej konkretnej intencji.  Nowenna pompejańska jest specyficzną modlitwą, bo składa się z sześciu nowenn.  

 Powstała prawdopodobnie w Pompejach i została rozpropagowana przez dominikańskiego tercjarza bł. Bartłomieja Longo. Jako student związał się z ruchem satanistycznym, który dość mocno działał w ośrodkach akademickich. Był zafascynowany okultyzmem i doszedł nawet do wtajemniczenia na poziomie kapłana. Wiele grup studenckich w Neapolu oraz innych ośrodkach w krajach zachodniej Europy podlegało wtedy wpływom ruchów masońskich i satanistycznych.

Błogosławiony Bartłomiej Longo dwa lata trwał w tych praktykach. Przeżywał wielkie ciemności, chciał popełnić samobójstwo. Znajomy katolik umówił go w końcu na spotkanie z księdzem, który przekonał Bartłomieja, że musi powierzyć się Matce Bożej. I rzeczywiście tak uczynił. Wyszedł z ciemności, ale przez cały okres nawrócenia mocno przeżywał swoje odejście od Boga i miał straszne pokusy rozpaczy.

Kiedyś przyjechał do Pompejów, gdzie znajoma prosiła go, by zajął się terenem, który dzierżawiła. Podjął się tego zadania i gdy tam przebywał, nadal przeżywał ogromne ciemności. W pewnym momencie usłyszał słowa: „Jak będziesz się modlił na różańcu i propagował Różaniec, to Ja cię z tego uleczę”. To były słowa Matki Bożej. Zaczął odmawiać Różaniec i odzyskał spokój. W Pompejach odbudował kościół, wybudował sanktuarium Matki Bożej, do którego przywiózł obraz Matki Bożej Różańcowej ze św. Dominikiem. Pewnego dnia przyszła do niego kobieta, która została uzdrowiona za pośrednictwem Matki Bożej. W chorobie usłyszała wskazanie, że powinna modlić się na różańcu przez 54 dni. Pierwsze 27 dni miała prosić o uzdrowienie, a przez kolejne 27 dni miała dziękować. Po 54 dniach została uzdrowiona. Przyszła i opowiedziała o tym Bartłomiejowi. On natomiast zaczął w Pompejach propagować nowennę zwaną dzisiaj pompejańską. Papieże uznali tę nowennę oraz objawienia z nią związane jako prawdziwe ze względu na ogromną skuteczność.

Jak się modlić? Nowenna pompejańska trwa 54 dni. Każdego dnia odmawiamy trzy części różańca świętego (radosną, bolesną i chwalebną). Jeśli ktoś chce, może odmawiać czwartą część z tajemnicami światła. Przed rozpoczęciem różańca wymieniamy najpierw intencję (tylko jedną), a następnie mówimy: Ten różaniec odmawiam na Twoją cześć, Królowo Różańca świętego”.

Odmawiamy modlitwy początkowe różańca (Wierzę w Boga, Ojcze Nasz, 3 Zdrowaś Mario, Chwała Ojcu) – jeden raz na początku nowenny w danym dniu.

Odmawiamy różaniec – wszystkie 15 tajemnic (do nowenny pompejańskiej można dołączyć również tajemnicę światła). Nie trzeba odmawiać wszystkich tajemnic za jednym razem – modlitwę można podzielić, np. na pory dnia. Po zakończeniu każdej części różańca odmawiamy modlitwy: błagalną bądź dziękczynną.

Modlitwy błagalne (odmawiane pierwsze 27 dni) i dziękczynne (kolejne 27 dni) w Nowennie Pompejańskiej:

Modlitwy końcowe w trakcie części błagalnej: Pomnij o miłosierna Panno Różańcowa z Pompejów, jako nigdy jeszcze nie słyszano, aby ktokolwiek z czcicieli Twoich, z Różańcem Twoim, pomocy Twojej wzywający, miał być przez Ciebie opuszczony. Ach, nie gardź prośbą moją, o Matko Słowa Przedwiecznego, ale przez święty Twój różaniec i przez upodobanie, jakie okazujesz dla Twojej świątyni w Pompejach wysłuchaj mnie dobrotliwie. Amen.

Modlitwy końcowe w trakcie części dziękczynnej: Cóż Ci dać mogę, o Królowo pełna miłości? Moje całe życie poświęcam Tobie. Ile mi sił starczy, będę rozszerzać cześć Twoją, o Dziewico Różańca Świętego z Pompejów, bo gdy Twojej pomocy wezwałem, nawiedziła mnie łaska Boża. Wszędzie będę opowiadać o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś. O ile zdołam będę rozszerzać nabożeństwo do Różańca Świętego, wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszłaś się ze mną, aby i niegodni, tak jak i ja, grzesznicy, z zaufaniem do Ciebie się udawali. O, gdyby cały świat wiedział jak jesteś dobra, jaką masz litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie. Amen.

Na koniec odmawiamy modlitwę „Pod twoją obronę” oraz trzy razy z ufnością prosimy: „Królowo Różańca świętego, módl się za nami”.

Nowenna Pompejańska jest szkołą modlitwy i należy odmawiać ją codziennie. Jeżeli z jakiegoś powodu ją przerwiemy, należy zacząć od nowa.

Dlaczego 54 dni? Nowenna kojarzona jest z dziewięcioma dniami modlitw. W przypadku Nowenny Pompejańskiej modlitwa trwa 54 dni. Skąd ta różnica? Matka Boża w objawieniu poleciła odmówić trzy nowenny dziękczynne i trzy błagalne. Daje to 6 nowenn po 9 dni, co daje razem 54 dni.

Nowenna Pompejańska dzieli się na dwie części po 27 dni – część błagalną i dziękczynną. Modlitwie towarzyszy przez cały czas jedna intencja.