Transmisja Mszy Św. na żywo z naszej parafii

W każdą niedzielę o godzinie 10:00, w środę o godzinie 18:30.

Transmisje dostępne w zakładce „Transmisja” po lewej stronie.

 

Wierny sługa...

2 lutego 1981 roku wieczorem, zostałem poinformowany przez ceremoniarza prymasowskiego, że następnego dnia o godzinie 7.00 mam udać się do Księdza Kardynała Wyszyńskiego, aby posługiwać Mu do Mszy św. Byłem bardzo przejęty, zarówno zaproszeniem, jak i w trakcie sprawowania Eucharystii przez Księdza Prymasa. Po Mszy św. Ksiądz Kardynał zaprosił mnie na śniadanie. Do dziś pamiętam smak białego sera twarogowego, powleczonego przepysznym miodem.

Ale nie to jest najważniejsze. Ksiądz Prymas usługiwał mi przy śniadaniu, diakonowi, który, chociaż z urzędu powinien to czynić. Troszczył się najpierw o mnie, by niczego mi nie brakowało. Rozmawiał ze mną bardzo przyjaźnie. Na koniec posiłku udał się do sąsiedniego pokoju, przyniósł album o I Pielgrzymce Ojca Świętego Jana Pawła II do Ojczyzny, uczynił osobistą dedykację, pobłogosławił mnie, po ojcowsku przytulił i pożegnał.

Do dziś pozostał mi album. Była to ostatnia Eucharystia, którą Ksiądz Prymas celebrował w Gnieźnie.

 

Wierny sługa...

6 lutego 1949 roku w czasie ingresu do katedry warszawskiej powiedział:
”Nie jestem ani politykiem, ani dyplomatą. Nie jestem działaczem ani reformatorem. Jestem natomiast waszym duchowym pasterzem i biskupem dusz waszych. Jestem apostołem Jezusa Chrystusa.”

Gdy pytano św. Jana Apostoła, dlaczego ciągle mówi o miłości, odpowiedział:

„Jest to Boże przykazanie i jeśli będzie wykonane, wystarczy. Cała relacja Bóg-człowiek wyraża się właściwie w miłości: Miłuj i czyń, co chcesz”.

„Najbardziej wyraziste postacie świętych to ludzie, którzy dobrze przyjęli Bożą miłość i dobrze się nią posługiwali”.

„Idzie nowych ludzi plemię” (s. 259-260)

 

Wierny sługa...

W filmie Teresy Kotlarczyk pt. Prymas będącego opowieścią o wojennych latach Księdza Prymasa, rozgrywa się wzruszająca scena. Chorowitym, upadającym na zdrowiu, więziennym towarzyszem opiekuje się Ksiądz Kardynał.

Ks. Stanisław Skordecki tak wspomina ten fakt: „W filmie nie jest to pokazane, a dla mnie było to wielkie przeżycie. Ksiądz Prymas umył mi nogi. Wziął mnie z pryczy na ręce, położył na kocu, na posadzce, otworzył okno, przewietrzył i potrzepał siennik, pościelił wszystko za nas, przyniósł wodę i obmył mi nogi, po czym jeszcze natarł mnie całego. Było to dla mnie ważne doświadczenie.”

 

Wierny sługa...

„Najważniejszy jest człowiek. Wszystko ma służyć człowiekowi, wszystko ma służyć człowiekowi, wszystko ma być na kolanach przed człowiekiem. Nawet tacy ludzie ozdobieni władzą kapłańską, jak papież na Watykanie i biskup w swej katedrze, muszą uklęknąć przed człowiekiem i na znak czci Bożej dla człowieka jego nogi całować. To nie jest tylko piękna ceremonia, to jest wielka miłość Boga do ludzi.

Istnieje więc prymat człowieka nad rzeczą. Człowiek nie może stać się niewolnikiem rzeczy: nie może być też niewolnikiem innego człowieka, ani żadnej władzy, choćby miała ona prawo - jak to jest w życiu społecznym - odwoływać się do posług człowieka. Może żądać posługi od człowieka dla dobra wspólnego, ale nie może czynić go niewolnikiem”.

Kraków, 27.09.1960 r.

Wierny sługa...

„Wszystko postawiłem na Maryję: Pragnę przez Ciebie, z Tobą, w Tobie i dla Ciebie stać się całkowitym niewolnikiem Twojego Syna, któremu Ty, o Matko, oddaj mnie w niewolę, jak ja Tobie się oddałem w niewolę. Wszystko, cokolwiek czynić będę, przez Twoje ręce niepokalane, Pośredniczko łask wszelkich, oddaję ku chwale Trójcy Świętej - Soli Deo.”

Zapiski więzienne

 

Wierny sługa...

„Bądźmy chrześcijanami nie tylko w skrytości serca, przy zamkniętych drzwiach domu, w kruchcie Kościoła, ale też na ulicy, w biurze, w warsztacie fabrycznym, na roli i tylu innych miejscach, gdzie żyje i pracuje człowiek”.

Ksiądz Kardynał Stefan Wyszyński

 

Wierny sługa...

Odszedł w chwili, gdy jak powiedział Jan Paweł II - po ludzku biorąc był Narodowi najbardziej potrzebny. Jednak w planach Bożej Opatrzności realizowała się jeszcze jedna misja Księdza Prymasa.

Setki tysięcy ludzi towarzyszyło Prymasowi Polski w jego ostatniej drodze i żałobnej Mszy św. Uroczystości trwały pięć godzin. Nikt w Polsce od wieków nie miał takiego pogrzebu i nikt nie sprawił, że oczy całego cywilizowanego świata skoncentrowały się tak bardzo na Polsce. Być może Opatrzność Boża powołując właśnie w trudnych i doniosłych chwilach Księdza Prymasa z tego świata, wywyższyła w ten sposób Polskę, jej prawa narodowe i religijne. Jeśli taki był sens odejścia Księdza Kardynała, choć tak bardzo był wówczas potrzebny, to zaiste niezbadane i łaskawe dla nas są wyroki Bożej Opatrzności. W każdym razie duchowa moc Księdza Kardynała Prymasa promieniuje spoza jego grobu.

 

„Takiego Prymasa, Pan Bóg daje raz na tysiąc lat.”

Tekst transparentu z uroczystości pogrzebowych

Księdza Prymasa Stefana Wyszyńskiego 31 maja 1981 r.

 

Wierny sługa...

Służba kończy się, ale się nie zmienia...

Dworzec kolejowy w Warszawie. Zapłakana matka oczekująca na przyjazd pociągu, ogląda w telewizji transmisję z pogrzebowych uroczystości Księdza Prymasa Wyszyńskiego. Płacząc, modli się, prosi Księdza Kardynała o wstawiennictwo przed Bogiem, bo jej czternastomiesięczna córeczka leży ciężko poparzona w szpitalu. Prosi dla niej o życie. Z niedzieli na poniedziałek nastąpiła radykalna poprawa stanu zdrowia. Gdy w poniedziałek matka przyjechała do szpitala, lekarz powiedział: „W środę zabiera pani dziecko do domu”. Tak też się stało.

Dziewiętnastoletnia mieszkanka Szczecina, uzdrowiona z agresywnego nowotworu tarczycy. Po modlitwie wstawienniczej do Księdza Prymasa nastąpiło uzdrowienie. W ciągu trzydziestu lat nie odnotowano powrotu objawów nowotworowych. Dziś jest całkowicie zdrowa.

 

Kiedyś mnie zabraknie, ale wy sobie to przypomnicie

Ksiądz Prymas Kardynał Stefan Wyszyński 1970 r.

 

Wierny sługa...

Andrč Frossard stwierdził:

„Chrześcijaństwo umierało w różnoraki sposób, ale trzeba było oczekiwać XX wieku, aby zobaczyć, jak umiera ono ze strachu”.

Dzięki Bogu byli i są ludzie jak Ksiądz Kardynał Prymas Stefan Wyszyński, dzięki którym chrześcijaństwo na pewno nie umrze ze strachu...

 

Sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię, wejdź do radości swego Pana. (Mt 25, 21)

 

ks. Leszek Chudziński

 

 

 

 


Nowenna Pompejańska

 

Nowenna Pompejańska nazywana jest też nowenną „nie do odparcia”, ponieważ Matka Boża złożyła obietnicę, że każdy, kto przez 54 dni odmówi różaniec, prosząc o konkretną łaskę - otrzyma ją.

Nowenna to dziewięciodniowe nabożeństwo odmawiane zazwyczaj w jednej konkretnej intencji.  Nowenna pompejańska jest specyficzną modlitwą, bo składa się z sześciu nowenn.

Powstała prawdopodobnie w Pompejach i została rozpropagowana przez dominikańskiego tercjarza bł. Bartłomieja Longo. Jako student związał się z ruchem satanistycznym, który dość mocno działał w ośrodkach akademickich. Był zafascynowany okultyzmem i doszedł nawet do wtajemniczenia na poziomie kapłana. Wiele grup studenckich w Neapolu oraz innych ośrodkach w krajach zachodniej Europy podlegało wtedy wpływom ruchów masońskich i satanistycznych.

Błogosławiony Bartłomiej Longo dwa lata trwał w tych praktykach. Przeżywał wielkie ciemności, chciał popełnić samobójstwo. Znajomy katolik umówił go w końcu na spotkanie z księdzem, który przekonał Bartłomieja, że musi powierzyć się Matce Bożej. I rzeczywiście tak uczynił. Wyszedł z ciemności, ale przez cały okres nawrócenia mocno przeżywał swoje odejście od Boga i miał straszne pokusy rozpaczy.

Kiedyś przyjechał do Pompejów, gdzie znajoma prosiła go, by zajął się terenem, który dzierżawiła. Podjął się tego zadania i gdy tam przebywał, nadal przeżywał ogromne ciemności. W pewnym momencie usłyszał słowa: „Jak będziesz się modlił na różańcu i propagował Różaniec, to Ja cię z tego uleczę”. To były słowa Matki Bożej. Zaczął odmawiać Różaniec i odzyskał spokój. W Pompejach odbudował kościół, wybudował sanktuarium Matki Bożej, do którego przywiózł obraz Matki Bożej Różańcowej ze św. Dominikiem. Pewnego dnia przyszła do niego kobieta, która została uzdrowiona za pośrednictwem Matki Bożej. W chorobie usłyszała wskazanie, że powinna modlić się na różańcu przez 54 dni. Pierwsze 27 dni miała prosić o uzdrowienie, a przez kolejne 27 dni miała dziękować. Po 54 dniach została uzdrowiona. Przyszła i opowiedziała o tym Bartłomiejowi. On natomiast zaczął w Pompejach propagować nowennę zwaną dzisiaj pompejańską. Papieże uznali tę nowennę oraz objawienia z nią związane jako prawdziwe ze względu na ogromną skuteczność.

Jak się modlić? Nowenna pompejańska trwa 54 dni. Każdego dnia odmawiamy trzy części różańca świętego (radosną, bolesną i chwalebną). Jeśli ktoś chce, może odmawiać czwartą część z tajemnicami światła. Przed rozpoczęciem różańca wymieniamy najpierw intencję (tylko jedną), a następnie mówimy: Ten różaniec odmawiam na Twoją cześć, Królowo Różańca świętego”.

Odmawiamy modlitwy początkowe różańca (Wierzę w Boga, Ojcze Nasz, 3 Zdrowaś Mario, Chwała Ojcu) – jeden raz na początku nowenny w danym dniu.

Odmawiamy różaniec – wszystkie 15 tajemnic (do nowenny pompejańskiej można dołączyć również tajemnicę światła). Nie trzeba odmawiać wszystkich tajemnic za jednym razem – modlitwę można podzielić, np. na pory dnia. Po zakończeniu każdej części różańca odmawiamy modlitwy: błagalną bądź dziękczynną.

Modlitwy błagalne (odmawiane pierwsze 27 dni) i dziękczynne (kolejne 27 dni) w Nowennie Pompejańskiej:

Modlitwy końcowe w trakcie części błagalnej: Pomnij o miłosierna Panno Różańcowa z Pompejów, jako nigdy jeszcze nie słyszano, aby ktokolwiek z czcicieli Twoich, z Różańcem Twoim, pomocy Twojej wzywający, miał być przez Ciebie opuszczony. Ach, nie gardź prośbą moją, o Matko Słowa Przedwiecznego, ale przez święty Twój różaniec i przez upodobanie, jakie okazujesz dla Twojej świątyni w Pompejach wysłuchaj mnie dobrotliwie. Amen.

Modlitwy końcowe w trakcie części dziękczynnej: Cóż Ci dać mogę, o Królowo pełna miłości? Moje całe życie poświęcam Tobie. Ile mi sił starczy, będę rozszerzać cześć Twoją, o Dziewico Różańca Świętego z Pompejów, bo gdy Twojej pomocy wezwałem, nawiedziła mnie łaska Boża. Wszędzie będę opowiadać o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś. O ile zdołam będę rozszerzać nabożeństwo do Różańca Świętego, wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszłaś się ze mną, aby i niegodni, tak jak i ja, grzesznicy, z zaufaniem do Ciebie się udawali. O, gdyby cały świat wiedział jak jesteś dobra, jaką masz litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie. Amen.

Na koniec odmawiamy modlitwę „Pod twoją obronę” oraz trzy razy z ufnością prosimy: „Królowo Różańca świętego, módl się za nami”.

Nowenna Pompejańska jest szkołą modlitwy i należy odmawiać ją codziennie. Jeżeli z jakiegoś powodu ją przerwiemy, należy zacząć od nowa.

Dlaczego 54 dni? Nowenna kojarzona jest z dziewięcioma dniami modlitw. W przypadku Nowenny Pompejańskiej modlitwa trwa 54 dni. Skąd ta różnica? Matka Boża w objawieniu poleciła odmówić trzy nowenny dziękczynne i trzy błagalne. Daje to 6 nowenn po 9 dni, co daje razem 54 dni.

Nowenna Pompejańska dzieli się na dwie części po 27 dni – część błagalną i dziękczynną. Modlitwie towarzyszy przez cały czas jedna intencja.