Transmisja Mszy Św. na żywo z naszej parafii
w każdą niedzielę o godzinie 10:00
Transmisje dostępne w zakładce „Transmisja” po
lewej stronie.
Groby
świętego Wojciecha Część
I Biskup Wojciech
wyruszył – w porozumieniu z księciem Bolesławem Chrobrym – na
wschód w celu prowadzenia misji chrystianizacyjnych na terenach
pogańskich Prusów. Został tam zamordowany. Kiedy brat biskupa
Wojciecha, Radzim Gaudenty, wracając do Chrobrego, przywiózł jego głowę
jako potwierdzenie śmierci misjonarza, pojawiła się myśl
o wykupie reszty ciała Wojciecha od Prusów. Ofertę
złożono Prusom, zapewne według zasady, ile ważył
biskup Wojciech – czyli na wagę złota lub srebra. Wykupione
ciało uroczyście przewieziono do Trzemeszna, by później
złożyć je w katedrze gnieźnieńskiej. Fundatorem
pierwszego mauzoleum dla świętego męczennika był
książę Bolesław Chrobry. Nie znamy wyglądu tego
dzieła, ponieważ nie zachowały się żadne zapisy ani
relacje. Możemy jedynie się domyślać, ile kosztował
wówczas wykup świętego biskupa. Cesarz Otton III, widząc to,
ofiarował złote płyty na ołtarz dla wzniesionej konfesji
w katedrze gnieźnieńskiej. Płyty te były zdobione drogimi
kamieniami i bursztynem. Cesarz osobiście wstawił relikwie
Wojciecha do konfesji podczas podniosłej uroczystości. Na
przełomie 1038–1039 roku nastąpił pierwszy kryzys
wczesnopiastowskiej monarchii. Wykorzystując fakt społecznych
niepokojów oraz bezkrólewie po zagadkowej śmierci króla Mieszka II, doszło
do najazdu czeskiego księcia Brzetysława I, który od południa
wkroczył na ziemie polskie i dotarł do Gniezna. W wyniku najazdu
katedra gnieźnieńska została zniszczona, a jej
wyposażenie – w tym relikwie św. Wojciecha – zostały
zrabowane. Tak o tym pisze Maciej z Miechowa w swojej kronice: „Czesi
zrabowali wizerunek ukrzyżowanego wykonany z czystego złota,
ważący 300 funtów, podarowany Katedrze w Gnieźnie przez
Bolesława I. Zagrabili również z ołtarza głównego trzy
tablice ozdobione przez Króla Bolesława szczerym złotem i drogimi
kamieniami. Zabrali także klejnoty, naczynia, dzwony, znane ze swej
wielkości i brzmienia”. Oczywiście
łupem Brzetysława padły także relikwie św.
Pięciu Polskich Braci Męczenników, zamordowanych w 1003 roku.
Czeski kronikarz Kosmas, towarzyszący
księciu Brzetysławowi w jego wojennej wyprawie do Polski pisze,
że skarby zrabowane z Gniezna, zostały w podniosłym pochodzie
do Pragi wywiezione na 100 wozach. Po czeskim najeździe katedra
gnieźnieńska popadła w całkowitą ruinę.
Metropolita gnieźnieński Stefan wytoczył księciu
Brzetysławowi i biskupowi praskiemu Sewerowi sprawę
sądową przed Stolicą Apostolską o złupienie jego
katedry i otrzymał ostateczny wyrok, to jednak nie odzyskał niczego
z tego, co złupiono. Drugim z książąt polskich, którzy
przyczynili się do świetności pochówka św. Wojciecha,
był Bolesław III Krzywousty. Po
pielgrzymce do grobu św. Wojciecha, którą książę
Bolesław traktował jako wynagrodzenie Panu Bogu za grzech
zamordowania swego brata Zbigniewa, władca ofiarował dar na rzecz
biskupiego grobu. Maciej z Miechowa, w swojej kronice przekazuje nam
krótką wzmiankę o tej wizycie: „Gdy zatem Bolesław
przybył do grobu św. Wojciecha, upadł na twarz ze łzami i
modlił się, aby odpuszczona została mu jego zbrodnia. Podczas
tej wizyty ofiarował katedrze osiemdziesiąt marek czystego
złota na urządzenie sarkofagu błogosławionego Wojciecha…”
(księga III, rozdział XI). Niestety nie
posiadamy żadnych innych przekazów o wyglądzie mauzoleum z czasów
panowania Bolesława Krzywoustego. Z następnym mauzoleum św.
Wojciecha w katedrze gnieźnieńskiej w katedrze
gnieźnieńskiej wiąże się płyta nagrobna
świętego biskupa, autorstwa rzeźbiarza Hansa Brandta. To
gdański rzeźbiarz i budowniczy, działający Płyta
identyfikuje się z pozostałością baldachimowego tumbowego nagrobka, wykonanego od 1480 do 1499 roku.
Twórca ukazał w drobnych szczegółach twarz zmarłego w momencie
agonii. Płyta ukazuje wizerunek zmarłego w postawie stojącej.
Realistycznie odwzorowano twarz. Zmarły opiera głowę na
poduszce, a u jego sto widać późnogotycką
tarcze z herbem Poraj, którą podtrzymują dwa pieski. Postać
ubrana jest w pontyfikalne szaty, stanowiące strój do sprawowania
liturgii. Płyta nie jest ukończona, co widać w
szczegółach, przede wszystkim w górnej części postaci oraz
jednym z piesków podtrzymujących tarczę herbową. Zachował
się dokument, wydany przez kancelarię arcybiskupa Zbigniewa
Oleśnickiego, który wspomina rzeźbiarza uwięzionego w zamku
arcybiskupów gnieźnieńskich w Uniejowie, skazanego za
nieukończenie dzieła. Wprawdzie dokument wprost nie wymienia Hansa
Brandta, ale niedokończenie płyty wskazuje jego osobę. Przez
wieki trwał spór między historykami sztuki, z których wielu jako
autora płyty wskazywało Wita Stwosza, związanego ze
środowiskiem krakowskim. Jednak dokładniejsze badania,
wskazują na Hansa Brandta, tym bardziej, że jego związki z
Gnieznem, mają również oparcie w dokumentacji. O autorstwie
płyty Wita Stwosza, spór trwał jeszcze do lat dwudziestych XX
wieku. Boki tumby, chociaż źle zachowane, przedstawiają
scenę chrztu św. Stefana oraz śmierć św. Wojciecha.
Płytę położoną na tumbie, można obecnie
oglądać w prezbiterium katedry gnieźnieńskiej,
stojącą za podstawą, na której spoczywa trumienka z relikwiami
św. Wojciecha z 1662 roku. c.d.n. ks. Leszek
Chudziński Nowenna Pompejańska Nowenna Pompejańska nazywana jest też nowenną „nie do odparcia”, ponieważ Matka Boża złożyła obietnicę, że każdy, kto przez 54 dni odmówi różaniec, prosząc o konkretną łaskę - otrzyma ją. Nowenna to dziewięciodniowe nabożeństwo odmawiane zazwyczaj w jednej konkretnej intencji. Nowenna pompejańska jest specyficzną modlitwą, bo składa się z sześciu nowenn. Powstała prawdopodobnie w Pompejach i została rozpropagowana przez dominikańskiego tercjarza bł. Bartłomieja Longo. Jako student związał się z ruchem satanistycznym, który dość mocno działał w ośrodkach akademickich. Był zafascynowany okultyzmem i doszedł nawet do wtajemniczenia na poziomie kapłana. Wiele grup studenckich w Neapolu oraz innych ośrodkach w krajach zachodniej Europy podlegało wtedy wpływom ruchów masońskich i satanistycznych. Błogosławiony Bartłomiej Longo dwa lata trwał w tych praktykach. Przeżywał wielkie ciemności, chciał popełnić samobójstwo. Znajomy katolik umówił go w końcu na spotkanie z księdzem, który przekonał Bartłomieja, że musi powierzyć się Matce Bożej. I rzeczywiście tak uczynił. Wyszedł z ciemności, ale przez cały okres nawrócenia mocno przeżywał swoje odejście od Boga i miał straszne pokusy rozpaczy. Kiedyś przyjechał do Pompejów, gdzie znajoma prosiła go, by zajął się terenem, który dzierżawiła. Podjął się tego zadania i gdy tam przebywał, nadal przeżywał ogromne ciemności. W pewnym momencie usłyszał słowa: „Jak będziesz się modlił na różańcu i propagował Różaniec, to Ja cię z tego uleczę”. To były słowa Matki Bożej. Zaczął odmawiać Różaniec i odzyskał spokój. W Pompejach odbudował kościół, wybudował sanktuarium Matki Bożej, do którego przywiózł obraz Matki Bożej Różańcowej ze św. Dominikiem. Pewnego dnia przyszła do niego kobieta, która została uzdrowiona za pośrednictwem Matki Bożej. W chorobie usłyszała wskazanie, że powinna modlić się na różańcu przez 54 dni. Pierwsze 27 dni miała prosić o uzdrowienie, a przez kolejne 27 dni miała dziękować. Po 54 dniach została uzdrowiona. Przyszła i opowiedziała o tym Bartłomiejowi. On natomiast zaczął w Pompejach propagować nowennę zwaną dzisiaj pompejańską. Papieże uznali tę nowennę oraz objawienia z nią związane jako prawdziwe ze względu na ogromną skuteczność. Jak się modlić? Nowenna pompejańska trwa 54 dni. Każdego dnia odmawiamy trzy części różańca świętego (radosną, bolesną i chwalebną). Jeśli ktoś chce, może odmawiać czwartą część z tajemnicami światła. Przed rozpoczęciem różańca wymieniamy najpierw intencję (tylko jedną), a następnie mówimy: „Ten różaniec odmawiam na Twoją cześć, Królowo Różańca świętego”. Odmawiamy modlitwy początkowe różańca (Wierzę w Boga, Ojcze Nasz, 3 Zdrowaś Mario, Chwała Ojcu) – jeden raz na początku nowenny w danym dniu. Odmawiamy różaniec – wszystkie 15 tajemnic (do nowenny pompejańskiej można dołączyć również tajemnicę światła). Nie trzeba odmawiać wszystkich tajemnic za jednym razem – modlitwę można podzielić, np. na pory dnia. Po zakończeniu każdej części różańca odmawiamy modlitwy: błagalną bądź dziękczynną. Modlitwy błagalne (odmawiane pierwsze 27 dni) i dziękczynne (kolejne 27 dni) w Nowennie Pompejańskiej: Modlitwy końcowe w trakcie części błagalnej: Pomnij o miłosierna Panno Różańcowa z Pompejów, jako nigdy jeszcze nie słyszano, aby ktokolwiek z czcicieli Twoich, z Różańcem Twoim, pomocy Twojej wzywający, miał być przez Ciebie opuszczony. Ach, nie gardź prośbą moją, o Matko Słowa Przedwiecznego, ale przez święty Twój różaniec i przez upodobanie, jakie okazujesz dla Twojej świątyni w Pompejach wysłuchaj mnie dobrotliwie. Amen. Modlitwy końcowe w trakcie części dziękczynnej: Cóż Ci dać mogę, o Królowo pełna miłości? Moje całe życie poświęcam Tobie. Ile mi sił starczy, będę rozszerzać cześć Twoją, o Dziewico Różańca Świętego z Pompejów, bo gdy Twojej pomocy wezwałem, nawiedziła mnie łaska Boża. Wszędzie będę opowiadać o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś. O ile zdołam będę rozszerzać nabożeństwo do Różańca Świętego, wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszłaś się ze mną, aby i niegodni, tak jak i ja, grzesznicy, z zaufaniem do Ciebie się udawali. O, gdyby cały świat wiedział jak jesteś dobra, jaką masz litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie. Amen. Na koniec odmawiamy modlitwę „Pod twoją obronę” oraz trzy razy z ufnością prosimy: „Królowo Różańca świętego, módl się za nami”. Nowenna Pompejańska jest szkołą modlitwy i należy odmawiać ją codziennie. Jeżeli z jakiegoś powodu ją przerwiemy, należy zacząć od nowa. Dlaczego 54 dni? Nowenna kojarzona jest z dziewięcioma dniami modlitw. W przypadku Nowenny Pompejańskiej modlitwa trwa 54 dni. Skąd ta różnica? Matka Boża w objawieniu poleciła odmówić trzy nowenny dziękczynne i trzy błagalne. Daje to 6 nowenn po 9 dni, co daje razem 54 dni. Nowenna Pompejańska dzieli się na dwie części po 27 dni – część błagalną i dziękczynną. Modlitwie towarzyszy przez cały czas jedna intencja. |
|
|