Znalezione obrazy dla zapytania trójca święta obrazy                   Trójca Święta – pomiędzy wyjaśnieniem a tajemnicą

            „Jest jeden Bóg” – tę wiarę przejęli uczniowie Jezusa wraz z całym dziedzictwem Starego Testamentu. Jednocześnie doświadczenia życia, śmierci, zmartwychwstania Jezusa oraz zesłanie Ducha Świętego prowadziły ku wyznaniu wiary, które już w pokoleniu apostolskim stosowane było przy chrzcie: w Ojca i Syna i Ducha Świętego (por. Mt 28, 19). Rodziła się świadomość, iż jeden Bóg Starego Testamentu jest nierozdzielną jednością Trojga. Dziś mówimy „Trójca Święta”, „Jeden Bóg w trzech Osobach”, nie zawsze jednak zdając sobie sprawę ile wysiłku pochłonęło znalezienie określeń, które najprecyzyjniej oddawałyby prawdę o Bogu, który jest wspólnotą Osób.

            Wszystko zaczęło się od medytacji nad tajemnicą Jezusa. On mówił o Bogu jako swoim Ojcu, działał z mocą Bożą poprzez cuda, odpuszczał grzechy, wskazywał na swoją równość z Nim, wreszcie zmartwychwstał i wstąpił do Nieba. Apostołowie głosząc Dobrą Nowinę o Nim, pod wpływem Ducha Świętego, coraz lepiej rozumieli, kim jest. Ten rozwój zrozumienia widać na kartach Nowego Testamentu, aż po św. Jana, który w Ewangelii powstałej pod koniec I wieku mówi, iż Jezus jest Bogiem, Słowem Boga, Synem Bożym, który stał się człowiekiem i przyszedł na świat dla naszego zbawienia. Jednocześnie jednak dla pierwszych chrześcijan prawda o jednym Bogu nie podlegała dyskusji. Już od końca I wieku zaczęły się więc pojawiać wątpliwości. Jeżeli Ojciec jest Bogiem i Jezus jest Bogiem, to czy czasem nie głosi się dwóch bogów? A co z Duchem Świętym, o którym Jezus mówi, jak o równym sobie? Rozpoczęło się więc poszukiwanie odpowiedzi. Jedni przesadzali z podkreślaniem jedności Boga twierdząc, iż pomiędzy Ojcem, Synem i Duchem różnica jest tylko pozorna i to ten sam Bóg działający na różne sposoby. Inni przesadzali z rozróżnianiem, aż po stwierdzenie, iż jest dwóch bogów: jeden – Starego Testamentu, zły i okrutny; drugi – Nowego Testamentu, łagodny i miłosierny. Na początku IV wieku, po wielu dyskusjach spory jako tako ucichły. Prawie powszechnie wierzono, iż jest jeden Bóg: Ojciec i Syn i Duch Święty.

            Ciągle jednak brakowało przekonywującego, wspólnego dla wszystkich wyjaśnienia, w jaki sposób w Bogu wielość nie przeciwstawia się jedności.  Owocem pierwszego Soboru powszechnego w Nicei w roku 325,  jest początkowa część wyznania wiary. Wyznajemy w nim, iż Jezus to „Bóg z Boga”, że jest „współistotny” Ojcu. Biskupi mieli nadzieję, że to określenie pozwoli na rozwiązanie sporów. Jednak nie wszyscy rozumieli je jednakowo. Kościół podzielił się na zwolenników i przeciwników określenia „współistotny”.  Dziś może to dziwić, ale wówczas był to temat do dyskusji nie tylko pomiędzy biskupami i teologami: zwykli ludzie dyskutowali między sobą na placach, przy straganach, dochodziło nieraz z tego powodu nawet do bójek i burd, które wciągały całe miejscowości. Trzeba było pięćdziesięciu lat, by udało się dojść do ostatecznego doprecyzowania pojęć i do powszechnej zgody. Mniej więcej od końca IV wieku chrześcijanie wyrażają swoją wiarę wyznając Trójcę Świętą: jednego Boga w trzech Osobach Ojca i Syna i Ducha Świętego. Każda z Osób uczestniczy w tej samej Boskości (naturze-istocie) nieustannie darując całą siebie pozostałym. Przyjęte zostało rozwiązanie, które może nie tyle wyjaśnia tajemnicę Trójcy (bo czyż możemy do końca wyjaśnić czym jest Bóg?), ile chroni przed błędem. Wyznając naszą wiarę w Trójcę Świętą, wyznajemy, iż w Bogu jedność nie wyklucza wspólnoty, a wspólnota nie rozrywa jedności. Wyznajemy, że jest jeden, jedyny Bóg: Ojciec i Syn i Duch Święty. Paradoks wiary pozostaje, być może po to, by chronić nas przed pychą wiedzy…

            I pewnie mógłby ktoś powiedzieć „I po co te wszystkie komplikacje? Czy nie wystarczy wierzyć w Boga nie przejmując się tymi wszystkimi rozróżnieniami? Co to wszystko zmienia?” Może byłoby i prościej. Jednak nasze zrozumienie Boga wpływa na nasze życie. Na przykład na to, jak rozumiemy siebie samych, bo przecież na Jego obraz zostaliśmy stworzeni. Pomyślmy: Bóg jest doskonałą wspólnotą miłujących się Osób, z których każda oddaje siebie do końca pozostałym. Wspólnota ta nie zamyka się we własnym szczęściu i doskonałości, ale pragnie rozlewać miłość na inne istoty, które dlatego stwarza (między innymi nas!). Ten wzór pozostaje ciągle wyzwaniem dla nas, ludzi samotnych, podzielonych, skłóconych.             Miłować innych, aż po dar z życia; nie próbować ich posiadać, ani posługiwać się nimi dla własnych korzyści. Nie bać się, że przez służbę innym coś się utraci, że sił zabraknie, że się na końcu zostanie samym, porzuconym i wykorzystanym... Nasze wspólnoty rodzinne, społeczne, narodowe nie są doskonałe. Może nigdy na tej ziemi nie będą. Ale trzeba nam ufać, że Bóg, który jest wspólnotą Ojca i Syna i Ducha Świętego kiedyś, na końcu naszego życia lub na końcu czasów dopuści nas do udziału w tej wspólnocie. Wówczas odnajdziemy pełną jedność także z naszymi braćmi i siostrami. I może gdybyśmy częściej wpatrywali się na modlitwie w jedność Ojca i Syna i Ducha Świętego, coś zmieniłoby się też i tu, na ziemi…

                                                                                                                                      Ks. Grzegorz Strzelczyk

 

 

 

 

 


Nowenna Pompejańska

 

Nowenna Pompejańska nazywana jest też nowenną „nie do odparcia”, ponieważ Matka Boża złożyła obietnicę, że każdy, kto przez 54 dni odmówi różaniec, prosząc o konkretną łaskę - otrzyma ją.

Nowenna to dziewięciodniowe nabożeństwo odmawiane zazwyczaj w jednej konkretnej intencji.  Nowenna pompejańska jest specyficzną modlitwą, bo składa się z sześciu nowenn.

Powstała prawdopodobnie w Pompejach i została rozpropagowana przez dominikańskiego tercjarza bł. Bartłomieja Longo. Jako student związał się z ruchem satanistycznym, który dość mocno działał w ośrodkach akademickich. Był zafascynowany okultyzmem i doszedł nawet do wtajemniczenia na poziomie kapłana. Wiele grup studenckich w Neapolu oraz innych ośrodkach w krajach zachodniej Europy podlegało wtedy wpływom ruchów masońskich i satanistycznych.

Błogosławiony Bartłomiej Longo dwa lata trwał w tych praktykach. Przeżywał wielkie ciemności, chciał popełnić samobójstwo. Znajomy katolik umówił go w końcu na spotkanie z księdzem, który przekonał Bartłomieja, że musi powierzyć się Matce Bożej. I rzeczywiście tak uczynił. Wyszedł z ciemności, ale przez cały okres nawrócenia mocno przeżywał swoje odejście od Boga i miał straszne pokusy rozpaczy.

Kiedyś przyjechał do Pompejów, gdzie znajoma prosiła go, by zajął się terenem, który dzierżawiła. Podjął się tego zadania i gdy tam przebywał, nadal przeżywał ogromne ciemności. W pewnym momencie usłyszał słowa: „Jak będziesz się modlił na różańcu i propagował Różaniec, to Ja cię z tego uleczę”. To były słowa Matki Bożej. Zaczął odmawiać Różaniec i odzyskał spokój. W Pompejach odbudował kościół, wybudował sanktuarium Matki Bożej, do którego przywiózł obraz Matki Bożej Różańcowej ze św. Dominikiem. Pewnego dnia przyszła do niego kobieta, która została uzdrowiona za pośrednictwem Matki Bożej. W chorobie usłyszała wskazanie, że powinna modlić się na różańcu przez 54 dni. Pierwsze 27 dni miała prosić o uzdrowienie, a przez kolejne 27 dni miała dziękować. Po 54 dniach została uzdrowiona. Przyszła i opowiedziała o tym Bartłomiejowi. On natomiast zaczął w Pompejach propagować nowennę zwaną dzisiaj pompejańską. Papieże uznali tę nowennę oraz objawienia z nią związane jako prawdziwe ze względu na ogromną skuteczność.

Jak się modlić? Nowenna pompejańska trwa 54 dni. Każdego dnia odmawiamy trzy części różańca świętego (radosną, bolesną i chwalebną). Jeśli ktoś chce, może odmawiać czwartą część z tajemnicami światła. Przed rozpoczęciem różańca wymieniamy najpierw intencję (tylko jedną), a następnie mówimy: Ten różaniec odmawiam na Twoją cześć, Królowo Różańca świętego”.

Odmawiamy modlitwy początkowe różańca (Wierzę w Boga, Ojcze Nasz, 3 Zdrowaś Mario, Chwała Ojcu) – jeden raz na początku nowenny w danym dniu.

Odmawiamy różaniec – wszystkie 15 tajemnic (do nowenny pompejańskiej można dołączyć również tajemnicę światła). Nie trzeba odmawiać wszystkich tajemnic za jednym razem – modlitwę można podzielić, np. na pory dnia. Po zakończeniu każdej części różańca odmawiamy modlitwy: błagalną bądź dziękczynną.

Modlitwy błagalne (odmawiane pierwsze 27 dni) i dziękczynne (kolejne 27 dni) w Nowennie Pompejańskiej:

Modlitwy końcowe w trakcie części błagalnej: Pomnij o miłosierna Panno Różańcowa z Pompejów, jako nigdy jeszcze nie słyszano, aby ktokolwiek z czcicieli Twoich, z Różańcem Twoim, pomocy Twojej wzywający, miał być przez Ciebie opuszczony. Ach, nie gardź prośbą moją, o Matko Słowa Przedwiecznego, ale przez święty Twój różaniec i przez upodobanie, jakie okazujesz dla Twojej świątyni w Pompejach wysłuchaj mnie dobrotliwie. Amen.

Modlitwy końcowe w trakcie części dziękczynnej: Cóż Ci dać mogę, o Królowo pełna miłości? Moje całe życie poświęcam Tobie. Ile mi sił starczy, będę rozszerzać cześć Twoją, o Dziewico Różańca Świętego z Pompejów, bo gdy Twojej pomocy wezwałem, nawiedziła mnie łaska Boża. Wszędzie będę opowiadać o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś. O ile zdołam będę rozszerzać nabożeństwo do Różańca Świętego, wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszłaś się ze mną, aby i niegodni, tak jak i ja, grzesznicy, z zaufaniem do Ciebie się udawali. O, gdyby cały świat wiedział jak jesteś dobra, jaką masz litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie. Amen.

Na koniec odmawiamy modlitwę „Pod twoją obronę” oraz trzy razy z ufnością prosimy: „Królowo Różańca świętego, módl się za nami”.

Nowenna Pompejańska jest szkołą modlitwy i należy odmawiać ją codziennie. Jeżeli z jakiegoś powodu ją przerwiemy, należy zacząć od nowa.

Dlaczego 54 dni? Nowenna kojarzona jest z dziewięcioma dniami modlitw. W przypadku Nowenny Pompejańskiej modlitwa trwa 54 dni. Skąd ta różnica? Matka Boża w objawieniu poleciła odmówić trzy nowenny dziękczynne i trzy błagalne. Daje to 6 nowenn po 9 dni, co daje razem 54 dni.

Nowenna Pompejańska dzieli się na dwie części po 27 dni – część błagalną i dziękczynną. Modlitwie towarzyszy przez cały czas jedna intencja.