http://1.bp.blogspot.com/-MBj_oSPI7VQ/Tph8Bs8QwQI/AAAAAAAAAD8/DWCBnww9mu4/s400/Jezu%2BUfam%2BTobie%2B-%2BTy%2Bsi%25C4%2599%2Btym%2Bzajmij%2Bblogspot%2Bcom%2B2.jpgLekcja naprzykrzania się - Łk 18, 1-8  

Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać: «W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: „Obroń mnie przed moim przeciwnikiem!” Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: „Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie nachodziła mnie bez końca i nie zadręczała mnie”». I Pan dodał: «Słuchajcie, co mówi ten niesprawiedliwy sędzia. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?» (Łk 18,1-8)

            Pan Jezus dziś pozwala nam naprzykrzać się Ojcu (i sobie też). Naprzykrzanie się jest prawem dzieci. Co to za dzieci, które się nie naprzykrzają! Oczywiście dobrze wiemy, że nie zawsze domagają się tego, co jest im naprawdę potrzebne. I wtedy rodzice cierpliwie opierają się naprzykrzaniu, ale to zrozumiałe, że dzieci proszą, czy wręcz wymuszają otrzymanie tego, co chcą.

            Pan Jezus nie gwarantuje nam, że da nam wszystko, czego zapragniemy, ale gwarantuje nam, że weźmie nas w obronę, czyli pomoże nam zawsze, kiedy coś naprawdę będzie nam zagrażać. My natomiast prosząc o drobiazgi, albo rzeczy wręcz niepotrzebne, obrażamy się, gdy Bóg nam ich nie daje, a potem nie mamy już ochoty prosić, gdy przytrafia nam się prawdziwe niebezpieczeństwo, czyli to, co zagraża naszemu życiu wiecznemu. Może czas zmądrzeć trochę?

            Wdowa, o której mówi Jezus musiała mocno wierzyć w owego sędziego, skoro tak mu się naprzykrzała swoją prośbą. Zapewne wiedziała, że sędzia nie grzeszy wrażliwością na ludzkie biedy, ale wierzyła w jego skuteczność.

            Wiara w Boga, o którą chodzi Jezusowi w dzisiejszej Ewangelii nie polega na uznaniu istnienia Boga. Istnienie Boga uznaje także szatan. Wiara to przekonanie o mocy Boga i o Jego miłości, wyrażającej się troską o nas – o tym, że On prędko weźmie nas w obronę. Gdy faktycznie jesteśmy zagrożeni, to znaczy zagrożone jest nasze życie wieczne, Bóg nie będzie zwlekał z pomocą.

                                                                                                                  Mieczysław Łusiak SJ

            Metafory, przykłady, obrazy mają to do siebie, że coś  nam wyjaśniają i przybliżają, jednak posiadają swoje ograniczenia. Tak jest  również z przykładem Jezusa, który porównuje dobrego, współczującego i sprawiedliwego Boga do sędziego stronniczego, nieczułego i niesprawiedliwego. Między Bogiem a tym niesprawiedliwym człowiekiem więcej jest różnic niż podobieństw. Bóg bowiem udziela swojej pomocy chętnie, z miłości, kierując się współczuciem, sędzia natomiast wziął w obronę ubogą wdowę tylko dlatego, żeby przestała go nękać swoimi prośbami i naleganiami. Jezus pragnie nas przekonać do wytrwałej modlitwy, do ufnego proszenia Boga. Skoro bowiem niesprawiedliwy sędzia udzielił pomocy, to co dopiero Bóg, który jest dobry, życzliwy, kochający i chętny do pomagania.

Nawet zły człowiek potrafi zrobić coś pożytecznego - Złe świadectwo wydał o sobie sędzia z przypowieści Jezusa. Powiedział bowiem, że Boga się nie boi ani z ludźmi się nie liczy (por. Łk 18,4). Nie miał zatem w sobie podstawowych hamulców, które mogłyby go powstrzymywać przed czynieniem zła. Nie bał się ani kary Bożej, ani złej opinii u ludzi. Silnym czynnikiem powstrzymującym przed czynieniem zła jest miłość do Boga, lęk przed obrażaniem Go albo obawa przed Jego sprawiedliwością. Tego elementu hamującego nie było u niesprawiedliwego sędziego, gdyż Boga się nie bał. Czynnikiem powstrzymującym przed czynieniem zła może być także obawa przed straceniem dobrego imienia w swoim środowisku, lęk przed krytyką, obmowami. Takiej obawy nie było jednak u niesprawiedliwego sędziego, który z ludźmi się nie liczył. Chociaż człowiek ten był bardzo zdeprawowany, to jednak pomógł skrzywdzonej wdowie: obronił ją przed jej przeciwnikiem. Do tego pożytecznego dla skrzywdzonej kobiety działania pobudziła go jej natarczywość. Dając przykład niesprawiedliwego sędziego, Jezus pragnie nam powiedzieć, że skoro taki człowiek odpowiedział na usilną prośbę skrzywdzonej kobiety, to tym bardziej uczyni to dobry i sprawiedliwy Bóg. Pomoże On tym, którzy Go proszą. On bowiem kocha prawdziwie, potrafi współczuć i lituje się nad tymi, którzy Go o coś proszą wytrwale, z głęboką wiarą i ufnością.(Ks. MichaŁ Kaszowski).

 

 

 

 

 

 

Potęga modlitwy

            Wiele osób patrzących na współczesny świat ogarnia rozpacz wobec szerzącego się zła, przemocy, wojen, kataklizmów. Tej rozpaczy towarzyszy poczucie bezsilności, przekonanie, że nic nie można zrobić, niczego polepszyć. Czy tak jest faktycznie? Nie.

             Posiadamy potężny środek zdolny przemienić świat, dlatego nie jesteśmy bezsilni. Środkiem tym jest modlitwa połączona z ofiarą, z wyrzeczeniem oddanym w ręce Miłosiernego Boga.
             Kościół, wierny otrzymanemu objawieniu, przypomina o konieczności modlitwy i ofiary. Aby to wołanie było mocniejsze i skuteczniejsze, dołącza się do niego dzisiaj sam Jezus Chrystus i Jego Matka, Maryja, którzy przemawiają przez wybrane narzędzia. Ich głos rozbrzmiewa dzisiaj we wszystkich stronach świata, błagając zawsze o jedno: o nawrócenie się, o modlitwę połączoną z ofiarą, wyrzeczeniem, postem.

            W tym błaganiu o modlitwę i ducha ofiary szczególną rolę wyznaczył Bóg dzisiaj Maryi. La Salette, Lourdes, Fatima, Garabandal, Medziugorje, Akita, Naju, Soufanieh, Schio to tylko niektóre z miejsc, w których rozbrzmiewało lub rozbrzmiewa jeszcze obecnie pełne bólu wezwanie Matki Bożej wołającej o poprawę życia, o powrót na drogę modlitwy - drogę łączności i jedności z Bogiem. Najlepsza z Matek, Niepokalana, płacze (np. w Syrakuzach, Akita, Naju) często nawet krwawymi łzami nad swymi ziemskimi dziećmi odwracającymi się od swego Ojca, Stwórcy i Zbawiciela bądź to przez milczącą obojętność, bądź też poprzez otwarty bunt. Najlepsza Matka przychodzi, by nam dopomóc w lepszym życiu, by ułatwić powrót do Boga, by zapewnić nas o tym, że nigdy nie jest za późno, że od naszej decyzji zależą losy świata i uratowanie wszystkich Jej dzieci

 

 

 


Nowenna Pompejańska

 

Nowenna Pompejańska nazywana jest też nowenną „nie do odparcia”, ponieważ Matka Boża złożyła obietnicę, że każdy, kto przez 54 dni odmówi różaniec, prosząc o konkretną łaskę - otrzyma ją.

Nowenna to dziewięciodniowe nabożeństwo odmawiane zazwyczaj w jednej konkretnej intencji.  Nowenna pompejańska jest specyficzną modlitwą, bo składa się z sześciu nowenn.

Powstała prawdopodobnie w Pompejach i została rozpropagowana przez dominikańskiego tercjarza bł. Bartłomieja Longo. Jako student związał się z ruchem satanistycznym, który dość mocno działał w ośrodkach akademickich. Był zafascynowany okultyzmem i doszedł nawet do wtajemniczenia na poziomie kapłana. Wiele grup studenckich w Neapolu oraz innych ośrodkach w krajach zachodniej Europy podlegało wtedy wpływom ruchów masońskich i satanistycznych.

Błogosławiony Bartłomiej Longo dwa lata trwał w tych praktykach. Przeżywał wielkie ciemności, chciał popełnić samobójstwo. Znajomy katolik umówił go w końcu na spotkanie z księdzem, który przekonał Bartłomieja, że musi powierzyć się Matce Bożej. I rzeczywiście tak uczynił. Wyszedł z ciemności, ale przez cały okres nawrócenia mocno przeżywał swoje odejście od Boga i miał straszne pokusy rozpaczy.

Kiedyś przyjechał do Pompejów, gdzie znajoma prosiła go, by zajął się terenem, który dzierżawiła. Podjął się tego zadania i gdy tam przebywał, nadal przeżywał ogromne ciemności. W pewnym momencie usłyszał słowa: „Jak będziesz się modlił na różańcu i propagował Różaniec, to Ja cię z tego uleczę”. To były słowa Matki Bożej. Zaczął odmawiać Różaniec i odzyskał spokój. W Pompejach odbudował kościół, wybudował sanktuarium Matki Bożej, do którego przywiózł obraz Matki Bożej Różańcowej ze św. Dominikiem. Pewnego dnia przyszła do niego kobieta, która została uzdrowiona za pośrednictwem Matki Bożej. W chorobie usłyszała wskazanie, że powinna modlić się na różańcu przez 54 dni. Pierwsze 27 dni miała prosić o uzdrowienie, a przez kolejne 27 dni miała dziękować. Po 54 dniach została uzdrowiona. Przyszła i opowiedziała o tym Bartłomiejowi. On natomiast zaczął w Pompejach propagować nowennę zwaną dzisiaj pompejańską. Papieże uznali tę nowennę oraz objawienia z nią związane jako prawdziwe ze względu na ogromną skuteczność.

Jak się modlić? Nowenna pompejańska trwa 54 dni. Każdego dnia odmawiamy trzy części różańca świętego (radosną, bolesną i chwalebną). Jeśli ktoś chce, może odmawiać czwartą część z tajemnicami światła. Przed rozpoczęciem różańca wymieniamy najpierw intencję (tylko jedną), a następnie mówimy: Ten różaniec odmawiam na Twoją cześć, Królowo Różańca świętego”.

Odmawiamy modlitwy początkowe różańca (Wierzę w Boga, Ojcze Nasz, 3 Zdrowaś Mario, Chwała Ojcu) – jeden raz na początku nowenny w danym dniu.

Odmawiamy różaniec – wszystkie 15 tajemnic (do nowenny pompejańskiej można dołączyć również tajemnicę światła). Nie trzeba odmawiać wszystkich tajemnic za jednym razem – modlitwę można podzielić, np. na pory dnia. Po zakończeniu każdej części różańca odmawiamy modlitwy: błagalną bądź dziękczynną.

Modlitwy błagalne (odmawiane pierwsze 27 dni) i dziękczynne (kolejne 27 dni) w Nowennie Pompejańskiej:

Modlitwy końcowe w trakcie części błagalnej: Pomnij o miłosierna Panno Różańcowa z Pompejów, jako nigdy jeszcze nie słyszano, aby ktokolwiek z czcicieli Twoich, z Różańcem Twoim, pomocy Twojej wzywający, miał być przez Ciebie opuszczony. Ach, nie gardź prośbą moją, o Matko Słowa Przedwiecznego, ale przez święty Twój różaniec i przez upodobanie, jakie okazujesz dla Twojej świątyni w Pompejach wysłuchaj mnie dobrotliwie. Amen.

Modlitwy końcowe w trakcie części dziękczynnej: Cóż Ci dać mogę, o Królowo pełna miłości? Moje całe życie poświęcam Tobie. Ile mi sił starczy, będę rozszerzać cześć Twoją, o Dziewico Różańca Świętego z Pompejów, bo gdy Twojej pomocy wezwałem, nawiedziła mnie łaska Boża. Wszędzie będę opowiadać o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś. O ile zdołam będę rozszerzać nabożeństwo do Różańca Świętego, wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszłaś się ze mną, aby i niegodni, tak jak i ja, grzesznicy, z zaufaniem do Ciebie się udawali. O, gdyby cały świat wiedział jak jesteś dobra, jaką masz litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie. Amen.

Na koniec odmawiamy modlitwę „Pod twoją obronę” oraz trzy razy z ufnością prosimy: „Królowo Różańca świętego, módl się za nami”.

Nowenna Pompejańska jest szkołą modlitwy i należy odmawiać ją codziennie. Jeżeli z jakiegoś powodu ją przerwiemy, należy zacząć od nowa.

Dlaczego 54 dni? Nowenna kojarzona jest z dziewięcioma dniami modlitw. W przypadku Nowenny Pompejańskiej modlitwa trwa 54 dni. Skąd ta różnica? Matka Boża w objawieniu poleciła odmówić trzy nowenny dziękczynne i trzy błagalne. Daje to 6 nowenn po 9 dni, co daje razem 54 dni.

Nowenna Pompejańska dzieli się na dwie części po 27 dni – część błagalną i dziękczynną. Modlitwie towarzyszy przez cały czas jedna intencja.